Stress testem dla rozwiązań cyfryzacyjnych w ochronie zdrowia była pandemia COVID-19. Jak się sprawdziły i czy nowa sytuacja była punktem zwrotnym dla ich rozwoju?

Papierologia by nas zabiła

Zdaniem prof. Gertrudy Uścińskiej w przypadku ZUS-u kluczowe okazały się wcześniejsze reformy, a przede wszystkim wprowadzenie w 2018 r. e-zwolnień. Gdyby nie przeprowadzono ich wówczas, zarządzanie państwem w warunkach pandemii mogłoby okazać się niemożliwe. - Miesięcznie mieliśmy w systemie 1,6-2 mln zaświadczeń chorobowych. W marcu liczba ta wzrosła do 3,3 mln. To był szok. Gdyby nie wcześniejsza praca z wprowadzaniem e-zwolnień, edukowanie lekarzy i zakładanie kont to papierologia by nas zabiła. A przecież do wypłaty były też inne świadczenia, jak zasiłki opiekuńcze i dodatki solidarnościowe – mówiła prezes ZUS.

Podobna sytuacja miała miejsce z e-receptami, które stały się obowiązkowe od początku 2020 r. Zdaniem prof. Uścińskiej takie rozwiązania nie tylko służą lepszej realizacji prawa do opieki zdrowotnej, świadczeń oraz zasiłków, ale dostarczają też instytucjom państwowym wiele danych, dzięki którym można zdjąć z obywateli obowiązek wypełniania ankiet i formularzy.

Jakub Gołąb z Biura Rzecznika Praw Pacjenta zwrócił uwagę na ryzyko wykluczenia tych grup pacjentów, którzy nie mają dostępu do internetu lub nie potrafią posługiwać się technologami cyfrowymi. Jego zdaniem konieczne jest wprowadzenie alternatywnych form w postaci np. infolinii łączącej dostęp do RPP i Głównego Inspektora Sanitarnego. Dużą rolę może też odegrać wprowadzenie do szkół przedmiotu „wiedza o zdrowiu”, obejmującego również e-zdrowie. Młode pokolenie pełniłoby wówczas rolę ambasadora nowych rozwiązań, pomagając w ich upowszechnieniu wśród rodziców i dziadków.

Reklama

Inaczej spojrzeć na dane

– Jak wygląda Polska na tle innych państw, jeśli chodzi o rozwiązania z dziedziny e-zdrowia? – pytała red. Kurowska.

Zdaniem Marcina Bruszewskiego, dyrektora generalnego ds. rynków direct CEE w Philipsie, w ostatnim czasie widoczny był duży postęp, ale z dość niskiego poziomu, nie oznacza to więc, że w kolejnych latach będzie on równie szybki. – Jeśli wskaźnik zastosowania rozwiązań z dziedziny e-zdrowia dla Europy wynosi 51 proc., to dla Polski jest to 45 proc., przy czym dwa lata temu wynosił on 40 proc. Jednak wejście na „poziom ekspercki” może zająć kilka lat. To grozi sytuacją, że dystans między Polską a Europą znów się zwiększy gdyż pandemia bardzo przyspieszyła zmiany, szczególnie jeśli chodzi o pracę z danymi i ich wykorzystanie do badań – mówił przedstawiciel firmy Philips. Jego zdaniem niezbędna jest zmiana w podejściu do danych medycznych nie tylko na instytucjonalnym, ale też indywidualnym poziomie. Jako przykład podał korzystanie ze smartwatchów monitorujących stan organizmu. Chociaż umożliwiają one automatyczne przekazywanie danych do szpitali w celu analizy i otrzymanie porady zwrotnej, jedynie niewielki procent posiadaczy tych rozwiązań w Polsce wykorzystuje tą możliwość.

– Jesteśmy na bardzo wstępnym poziomie cyfryzacji. Błędnym rozumieniem zarządzania danymi cyfrowymi są dane zapisane w formie pliku pdf, które w żaden sposób nie są edytowalne. Dane wprowadzone do systemu muszą być homogenne, ustrukturyzowane i w pełni cyfrowe – mówił Marcin Bruszewski.

Mniej debat, więcej działań

Czy problemem we wprow adzaniu nowych rozwiązań może być stos unek do nich lekarzy starszego pokolenia? Zdaniem profesor Uścińskiej nie musi tak być, warunkiem jest jednak rzetelna praca u podstaw ze wszystkimi, którzy potrzebują pomocy i wsparcia. Jako przykład podała e-zwolnienia, wobec których była początkowo ogromna opozycja. – Wykonaliśmy gigantyczną pracę pozyskując 160 tys. lekarzy. W listopadzie 2016 r. tylko 6 proc. z nich wystawiało e-zwolnienia, obecnie jest to 98 proc. – mówiła prezes ZUS.

Do niewykorzystanych w czasie pandemii możliwości rozwoju e-usług medycznych odniósł się Marcin Piskorski, prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, zrzeszającego jedną czwartą branży. Jego zdaniem teleporady i e-zwolnienia powinny być uzupełnione o trzeci komponent – możliwość dowozu leków i środków medycznych bezpośrednio do pacjentów za pomocą np. firm kurierskich. Jest to szczególnie ważne dla tzw. więźniów czwartego piętra, czyli osób obłożnie chorych lub niedołężnych w sytuacji, gdy samo zaopatrzenie w pieluchy oznacza kilka wielkich paczek. – Trzeba to zrobić przed kolejną falą pandemii – apelował prezes PharmaNET.

Zdaniem Marcina Bruszewskiego, aby rozwiązania z dziedziny e-zdrowia rozwijały się w Polsce szybko w ciągu najbliższych 2-3 lat, niezbędna jest nie tylko odpowiednia legislacja, ale przede wszystkim patrzenie z perspektywy pacjenta. – Musimy wiedzieć, po co to robimy. Konieczne są rozwiązania systemowe mające jasno określony, wspólny cel. Mniej debat, więcej działań – apelował przedstawiciel firmy Philips.

ANF

Źródło nieznane