Co zatem sądzą Polacy na temat wideoporad lekarskich? Odpowiedzi na to pytanie dostarczają wyniki badania przeprowadzonego przez autorkę w dniach 8-18 grudnia 2020 r. metodą CAWI na próbie 670 dorosłych osób należących do trzech generacji wiekowych – X (urodzeni w latach 1964-1979), Y (1980-1995) i Z (urodzeni po 1995 roku). Badanie miało na celu określenie, w jakim stopniu opinie na temat wideokonsultacji medycznych są różnicowane przez cechy demograficzne i sposób korzystania z usług medycznych w czasie pandemii COVID-19. Weryfikacji tych różnic dokonano za pomocą nieparametrycznych testów statystycznych (testu Kruskala-Wallisa i testu U Manna-Whitneya).

Lekarz najlepszy na żywo

Pomimo dynamicznego rozwoju narzędzi komunikacji zdalnej, który spowodowała pandemia COVID-19, polscy pacjenci bardzo sceptycznie oceniają przyszłość wideoporad – tylko 15 proc. osób uważa, że będą one stopniowo wypierać tradycyjne wizyty, a niemal 80 proc. zgadza się z opinią, że tego typu forma kontaktu z lekarzem nigdy nie będzie w stanie zastąpić tradycyjnej wizyty u lekarza. Tej opinii nie zmienia fakt posiadania technicznych możliwości do korzystania z wideoporad, które deklaruje co druga osoba.

Zachowywanie tak dużej rezerwy wobec zdalnego kontaktu z lekarzem ma uzasadnienie w krytycznej ocenie jakości diagnostyki na odległość. Zaledwie 4 proc. osób zgadza się z twierdzeniem, że dobrej jakości połączenie audiowizualne wystarczy, aby lekarz postawił skuteczną diagnozę, choć z drugiej strony ponad 40 proc. badanych widzi sens stosowania tej formy kontaktu z lekarzem w odniesieniu do pacjentów z dobrze udokumentowaną historią choroby.

Zaledwie 4 proc. osób zgadza się z twierdzeniem, że dobrej jakości połączenie audiowizualne wystarczy, aby lekarz postawił skuteczną diagnozę.

Oprócz zastrzeżeń dotyczących trafności diagnozy, istotną barierą w akceptacji wideokonsultacji lekarskich jest obawa o ich pełną poufność, którą deklaruje co druga osoba. Ponad połowa badanych podkreśla także, że komfort psychiczny pacjenta korzystającego z takiej formy kontaktu z lekarzem jest mniejszy niż w czasie wizyty w gabinecie lekarskim. W rezultacie wskazywane mankamenty leczenia „na odległość” powodują, że zaledwie 12 proc. osób po zakończeniu pandemii COVID-19 chętnie skorzystałoby z wideoporad zamiast tradycyjnej wizyty.

Bardziej sceptyczni słabiej wykształceni

Dystans prezentowany przez polskich pacjentów wobec wideoporad lekarskich nie zależy ani od płci, ani od wieku. Zarówno osoby bardzo młode (generacja Z), jak i pokolenie ich rodziców (generacja X) cechuje podobny poziom sceptycyzmu wobec tej formy kontaktu z lekarzem. Natomiast pewne zróżnicowanie opinii obserwuje się w przypadku wykształcenia. Jeśli szukać potencjalnych zwolenników telemedycyny, to w pierwszej kolejności są nimi osoby z wyższym wykształceniem, spośród których 20 proc. zgadza się z twierdzeniem, że wideoporady będą stopniowo wypierać tradycyjne wizyty. Dla porównania, podobną opinię wyraża tylko co dziesiąta osoba z podstawowym lub zawodowym wykształceniem. Nie zmienia to jednak faktu, że po zakończeniu pandemii COVID-19 zainteresowanie korzystaniem z tej formy kontaktu z lekarzem deklaruje niewielki odsetek osób – 14 proc. osób z wyższym wykształceniem i zaledwie 6 proc. z niskim.

Pomimo występowania różnic w postrzeganiu wideokonsultacji pomiędzy osobami lepiej i słabiej wykształconymi, trudno uznać tę cechę za istotną determinantę akceptacji telemedycyny przy tak niskich wartościach wskaźników zamiaru skorzystania z wideoporad. Jeśli dodać do tego brak zróżnicowania opinii ze względu na płeć i wiek, można powiedzieć, że stosunek do zdalnej formy świadczenia usług medycznych jest dość jednorodny w przekroju całego społeczeństwa.

Bogaci mniej nieufni

W odróżnieniu od cech demograficznych, postrzeganie telemedycyny jest znacznie bardziej determinowane przez kategorię ekonomiczną, jaką jest wielkość dochodu. Większymi sceptykami są w tym przypadku osoby gorzej zarabiające. Z twierdzeniem, że wideoporady lekarskie nigdy nie zastąpią tradycyjnej wizyty, zgadza się 80 proc. osób o niskich dochodach i niespełna 60 proc. zarabiających znacznie powyżej średniej krajowej, a z opinią, że wideokonsultacje będą stopniowo wypierać osobiste wizyty, odpowiednio 8 proc. i 25 proc. Znacznie mniej osób o niskich dochodach (co trzecia) niż dobrze zarabiających (45 proc.) przyznaje, że wideoporada może być stosowana w leczeniu pacjentów z dobrze udokumentowaną historią choroby. Ponadto osoby o niskich dochodach częściej niż zamożne wskazują, że komfort psychiczny pacjenta korzystającego z konsultacji w formie zdalnej jest mniejszy niż w trakcie tradycyjnej wizyty (odpowiednio: 59 proc. i 43 proc. wskazań). Bardziej krytycznie oceniają oni także gwarancję zachowania pełnej poufność wideokonsultacji (odpowiednio 61 proc. i 45 proc. wskazań).

W świetle tych wyników trudno oczywiście mówić o entuzjazmie „bogaczy” wobec wideokonsultacji. Mamy w ich przypadku raczej do czynienia z bardziej pragmatyczną oceną szybkości dokonujących się zmian technologicznych. Warto pamiętać, że dobrze zarabiające osoby mają zdecydowanie lepszy dostęp do innowacji technologicznych. To one są pierwszymi odbiorcami z reguły drogich na początku nowinek technologicznych i stać je na zakup wysokiej klasy urządzeń telekomunikacyjnych, które równocześnie podkreślają ich status materialny. Bardziej pozytywna opinia w odniesieniu do poufności i komfortu psychicznego pacjenta w trakcie wideokonsultacji wskazuje, że ta grupa osób, która najczęściej dysponuje ograniczonymi zasobami czasu wolnego, postrzega wideokonsultacje jako ciekawą alternatywę dla tradycyjnej wizyty u lekarza, ale raczej jako „wyjście awaryjne” niż standard w leczeniu.

Zaufanie do wideokonsultacji budują teleporady

Obostrzenia wprowadzone w związku z pandemią COVID-19 w funkcjonowaniu służby zdrowia na poziomie jednostek podstawowej opieki zdrowotnej znacząco ograniczyły możliwość kontaktu lekarzy rodzinnych z pacjentami. W drugim półroczu 2020 roku z teleporady skorzystało blisko 40 proc. chorych, a co czwarty zdecydował się na osobistą wizytę w prywatnym gabinecie lekarskim. Nic więc dziwnego, że na stosunek do videokonsultacji znacząco wpływają doświadczenia związane z korzystaniem z usług medycznych w czasie pandemii.

W drugim półroczu 2020 roku z teleporady skorzystało blisko 40 proc. chorych, a co czwarty zdecydował się na wizytę w prywatnym gabinecie lekarskim.

O ile nie występują różnice opinii na temat wideoporad pomiędzy osobami, które leczyły i nie leczyły się osobiście w prywatnych gabinetach lekarskich, o tyle występują one wśród osób, które korzystały i nie korzystały z teleporady. Różnice te dotyczą trzech kwestii, a pierwszą z nich jest przyszłość wideokonsultacji lekarskich. Z opinią, że będą one stopniowo wypierać tradycyjne wizyty zgadza się 20 proc. osób zasięgających teleporady i 12 proc. tych, którzy nie mieli kontaktu z lekarzem w tej formie. Drugi aspekt to ocena poufności wideoporad. To, że nie gwarantują one w pełni zachowania prywatności, częściej skłonne są przyznać osoby, które nie korzystały z teleporady (odpowiednio: 56 proc. i 42 proc. wskazań). Trzecim zakresem, który istotnie różni obydwie grupy osób, jest zamiar korzystania z wideokonsultacji po ustaniu pandemii. Z tego rozwiązania w miejsce tradycyjnej wizyty skorzystałoby 18 proc. zasięgających teleporady i tylko 8 proc. tych, którzy nie mieli kontaktu z lekarzem w tej formie.

W świetle tych wyników, oczywiście w dużym uproszczeniu można powiedzieć, że pozytywne doświadczenia związane z teleporadami, przede wszystkim zaś trafność diagnozowania chorób tą drogą, jest najlepszą rekomendacją dla rozwoju i akceptacji przez pacjentów wideokonsultacji lekarskich. Wartości analizowanych wskaźników nie pozostawiają jednak wątpliwości, że jeszcze długo podstawą leczenia będzie bezpośredni kontakt z lekarzem. Kluczem do uzyskania społecznej akceptacji usług medycznych świadczonych w formie zdalnej będzie nie postęp technologiczny, lecz zmiany w sferze mentalnej pacjentów, a o te najtrudniej.

Mirosława Kaczmarek, profesor UEP w Katedrze Badań Rynku i Usług
Źródło nieznane