Z Piotrem Czauderną rozmawia Klara Klinger
Co nas czeka? Omikron nas zabije czy będzie końcem pandemii?
Reklama
Nadal za mało wiemy. Zaczął wypierać Deltę i jest go coraz więcej, ale wydaje się, że nie widać wzrostu śmiertelności. Więc raczej pojawia się nadzieja. Także taka, że dzięki Omikronowi pandemia ucichnie, bo zwiększy się liczba osób, które nabędą odporności przy łagodnym przebiegu choroby.
Jeśli nawet jest trzy razy łagodniejszy, ale rozprzestrzenia się pięć razy szybciej, to i tak wychodzimy na minus.
To jedna obawa. A druga to niestety sytuacja w Polsce.
To znaczy jaka?
Kłopotem może być nałożenie się fali omikronowej na nadal niewygaśniętą IV falę powodowaną Deltą. Może się okazać, że choć odsetkowo, w przeliczeniu na zdiagnozowane zakażenia, będzie mniej hospitalizacji, to nominalnie będzie ich tak dużo, że system ich nie udźwignie. I to jest główne zmartwienie ministra zdrowia. Poza tym naprawdę nie wiemy, co będzie. Są co prawda modele statystyczne, jednak mają one ograniczoną przydatność i pokazują raczej trendy niż dokładne wartości.
Co władze powinny zrobić?
Trudno przewidzieć…
To jest ogromna odpowiedzialność. Podejmowane obecnie decyzje będą miały wpływ na ludzkie życie.
To prawda. I nie zazdroszczę ministrowi Niedzielskiemu obowiązku ich podejmowania.
Ale jest pan członkiem Rady Medycznej przy premierze i doradcą prezydenta w kwestiach zdrowia. Więc i pan ma jakąś odpowiedzialność.
Decyzje podejmują politycy.
Kto w Polsce decyduje o tym, jak walczyć z pandemią?
Ostatecznie minister zdrowia i premier. Oczywiście, biorąc pod uwagę różne rady.
Co pan by im radził? Nawet jeśli nie ma pewności, że zostałoby to wdrożone. Rada Medyczna była bardzo krytyczna wobec decyzji rządu…
Miałem okazję uczestniczyć w posiedzeniu z prof. Ranem Balicerem, przewodniczącym izraelskiej Rady Medycznej, i on też wyraźnie mówił, że oni jako organ doradczy jedynie dają pewne sugestie, biorąc pod uwagę wyłącznie względy medyczne. Politycy nie zawsze te rady przyjmują, bo ważne są jeszcze inne względy, a oni muszą brać pod uwagę takie uwarunkowania, które nas jako medyków nie obchodzą.