"Faktem jest, że [w branży] jest gorzej i jest wolniej. To pokazują wyniki rejestracji samochodów w Europie wg ACEA. To też pokazuje wynik samochodów ciężarowych. Wygląda na to, że to pierwszy sygnał, mam nadzieję, że nie poważny sygnał, jakiejś wolniejszej dynamiki wzrostu, która wcześniej była bardzo dobra" - powiedział prezes PZPM Jakub Faryś podczas spotkania prasowego PIE.

"Jeśli w Polsce prawie 100 proc. wyprodukowanych pojazdów wyjeżdża za granicę, a jeśli ich będzie mniej rejestrowanych w krajach Europy Zachodniej, to trzeba będzie ich mniej wyprodukować, zmontować z podzespołów, które są w dużej części produkowane w Polsce. Polska to  odczuje, pytanie jak bardzo. Drugie pytanie - bardziej niepokojące - co dzieje się z samochodami ciężarowymi? Towarów do przewiezienia jest mniej więcej tyle samo, ale przewoźnicy zaczynają przyhamowywać zamówienia. Było parę zmian legislacyjnych, ale to chyba nie jest odpowiedź" - kontynuował Faryś.

Prezes Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych Paweł Wideł ocenił, że problemem jest nie tylko spowolnienie w niemieckiej gospodarce.

"Niemcy to największy nasz rynek, jeśli wykazuje oznaki spowolnienia, to możemy mieć wrażenie, że coś nas czeka. Ale według mnie sam rynek niemiecki to nie jest podstawowy problem dla krajów V4. Od Niemiec bardzo dużo zależy, ale to wycinek problemu. Powstaje przed nami 'perfect storm'. To, co dzieje się w Niemczech jest związane z gospodarką globalną - wojną handlową USA - Chiny. Kolejna rzecz, poza Niemcami, to cały pakiet regulacyjny, szczególnie w Europie - normy emisji powodują reakcję producentów samochodów, np. wdrożenie napędów elektrycznych. Wielkie niepewności związane są też z Brexitem. Sumując, wydaje się, że jest bardzo dużo przesłanek, iż czeka nas nie tyle kryzys, co ochłodzenie, zmniejszenie tempa wzrostu. Sektor musi się konsolidować i szykować, 2020 będzie rokiem dużych wyzwań" - powiedział Wideł.

Faryś dodał, że niewiadomą jest, w jaki sposób będziemy używali samochodów osobowych i dostawczych, za kilka-kilkanaście lat. "Będzie inny. Jaki - pewnie jeszcze nie wiemy" - podkreślił.

"Oczekiwania UE [jako regulatora rynku] są bardziej niż bardzo ambitne. Z jednej strony jest nacisk na zaawansowane rozwiązania, ale potem - np. filtr DPF - można bezkarnie wyciąć. W następnych latach będziemy musieli wdrożyć inne rozwiązania, więc cena samochodów wzrośnie. Może to spowoduje dłuższy okres używania, dlatego mniej będziemy mogli wyprodukować i sprzedać" - wyjaśnił prezes PZPM. Dodał, że wiele czynności, do których był dawniej potrzebny samochód można dziś zrobić bez wychodzenia z domu.

Ze słów analityk Santander BP Martyny Dziubak również wynika, że "oczekujemy pewnego spowolnienia", ale jego negatywny wpływ może być złagodzony przez skracanie cyklu życia samochodu.

"Cykl życia samochodu będzie się skracał. Sercem samochodu staje się komputer. Konsument będzie potrzebował coraz to nowych technologii w swoim samochodzie. Carsharing może też przyspieszyć zużywanie się samochodu. Dlatego popyt może być [w przyszłości] trochę niższy, ale nieznacznie" - powiedziała Dziubak.

Z zaprezentowanego dziś raportu PIE wynika m.in. że państwa Grupy Wyszehradzkiej odpowiadają za ok. 18 proc. produkcji pojazdów UE. W 2017 r. w V4 wyprodukowano 3,53 mln pojazdów.

W 2017 r. w Polsce przemysł motoryzacyjny wraz z branżami kooperującymi wygenerował ok. 730 tys. miejsc pracy i płace o wartości 5,39 mld euro. Według Eurostatu, w 2017 r. Polska wyeksportowała pojazdy, części i akcesoria motoryzacyjne warte 27,5 mld euro (w V4 więcej tylko Czechy - 30,7 mld euro). Niemal 1/3 eksportu polskiej branży moto trafia do Niemiec.

"Ośmioprocentowy spadek niemieckiego eksportu towarów w czerwcu 2019 r. przełożył się również na Polskę. Z naszych wyliczeń wynika, że wartość polskiego eksportu towarów do Niemiec zmalała o 12,3 proc. r/r. Niemcy bowiem eksportują samochody, w których montowane są części i podzespoły pochodzące z polskich fabryk" - podsumował analityk PIE Łukasz Ambroziak. 

>>> Czytaj też: