Uber, który od wielu lat ponosił duże straty, dość boleśnie odczuł skutki pandemii - światowy kryzys zdrowotny znacząco ograniczył liczbę świadczonych usług przewozowych. W pierwszej połowie ubiegłego roku spółka zwolniła około 25 proc. swoich pracowników.

Czwarty kwartał 2020 roku zakończył się dla Ubera kolejną stratą księgową, tym razem w wysokości 968 mln dolarów, z czego 236 mln dolarów stanowiły koszty wynagrodzeń przekazanych w formie akcji. Dla porównania w 2019 roku kwota ta wyniosła prawie 1,1 mld dolarów. Według dyrektora finansowego Nelsona Chaia Uber jest „na dobrej drodze do osiągnięcia naszych celów w zakresie rentowności w 2021 roku.”

Reklama

Jak stracić pieniądze i wyjść na swoje?

Wprawdzie przez ostatnie trzy miesiące zeszłego roku spółka odnotowała pewną poprawę sytuacji finansowej, jednak to nie zatrzymało dalszego spadku wpływów. Przychody Ubera w czwartym kwartale wyniosły 3,2 mld dolarów i były o 16 proc. niższe niż w porównywalnym okresie rok wcześniej.

Obecnie najbardziej dochodową usługą świadczoną przez Ubera jest dowóz jedzenia (Uber Eats). Przychody z tej działalności wzrosły o 224 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i w czwartym kwartale wyniosły 1,4 mld dolarów. W tym samym okresie przychody z przejazdów osiągnęły poziom 1,5 mld dolarów, czyli były o 52 proc. mniejsze niż rok wcześniej.

W ostatnich miesiącach Uber intensywnie pracował nad wzmocnieniem swojego portfolio dostaw. W lipcu 2020 roku spółka wykupiła jednego ze swoich mniejszych konkurentów w branży dostaw żywności. Za 100 proc. udziałów w Postmates Uber wyłożył 2,65 mld dolarów. W zeszłym tygodniu firma ogłosiła przejęcie spółki Drizly, która zajmuje się dystrybucją alkoholu.

W grudniu Uber zrezygnował z ambitnych planów rozwojowych i sprzedał swoje udziały w firmie opracowującej rozwiązania dla pojazdów autonomicznych i budującej latające taksówki.