Może jest ich kilkanaście tysięcy. To raczej narzędzie propagandowe

– Nie traktujemy kubańskich najemników jako odrębnej siły wojskowej, która może wpłynąć na sytuację na polu walki. Łącznie może ich być około 10–15 tysięcy. To niewielka liczba ludzi, których zmuszono do podpisania kontraktu podstępem lub innymi metodami – zaznaczył Czerniak, cytowany w poniedziałek przez Radio Swoboda.

Zdaniem HUR Rosja traktuje Kubę jako strefę swoich interesów geopolitycznych, dlatego werbowanie Kubańczyków do rosyjskiej armii wykorzystywane jest raczej w celach propagandowych niż militarnych.

– Wykorzystują to na arenie politycznej, dla wewnętrznego odbiorcy. Starają się pokazać, że Rosja nie jest agresorem, a inne kraje, powiedzmy tak, cywilizowanego świata również popierają idee i plany Rosji – ocenił Czerniak.

Ilu żołnierzy z zagranicy walczy w armii Putina?

Dokładne statystyki dotyczące liczby zagranicznych żołnierzy w armii rosyjskiej nie są jawne. Według szacunków HUR z grudnia 2025 roku w wojnie przeciwko Ukrainie brało dotąd udział ponad 18 tys. zagranicznych najemników. Portal slidstvo.info podkreśla jednak, że są to tylko osoby zidentyfikowane, dlatego wszystkich najemników może być znacznie więcej.

Najemnicy w armii rosyjskiej pochodzą z 48 krajów. Pierwsze miejsca pod względem liczby najemników zajmują państwa Azji Południowej i Wschodniej oraz Afryki. Wśród cudzoziemców walczących po stronie Rosji zidentyfikowano także co najmniej kilkudziesięciu obywateli państw UE, pochodzących m.in. z Łotwy, Bułgarii, Włoch i Francji; są także osoby z Bośni i Hercegowiny. Agencja Ukrinform podała, że liderem wśród krajów europejskich pod względem liczby zagranicznych najemników w armii rosyjskiej jest jednak Serbia.