Tylko czekać reakcji Moskwy? Co oznacza wzmocnienie wschodniej flanki NATO? Analiza

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
56 minut temu
Władimir Putin
Władimir Putin obawia się wzmocnienia wschodniej flanki NATO?/PAP/EPA
Wzmocnienie wschodniej flanki NATO dzieje się na naszych oczach. Samoloty F-35 Husarz znalazły się już w Łasku, a dodatkowe 5 tys. amerykańskich żołnierzy ma zostać wysłanych do Polski. Te działania nie mogą zostać niezauważone przez Rosję. W ocenie ekspertów należy się więc spodziewać reakcji Moskwy. – Będzie to wywoływać ataki dezinformacyjne oraz cybernetyczne wobec państw wschodniej flanki – powiedział w rozmowie z PAP dr Michał P. Sadłowski z Zakładu Historii Administracji WPiA UW.

Deklaracja prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu do Polski kolejnych pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy oznacza istotne wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej na tzw. wschodniej flance NATO. Równolegle, będzie to znaczne zwiększenie amerykańskiej obecności militarnej w obszarze, który począwszy od zakończenia II wojny światowej aż do początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku był strefą wpływów Moskwy.

Zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej to nie tylko większa liczba żołnierzy, ale także więcej sprzętu: pod Wrocławiem ma powstać drugi w Polsce magazyn uzbrojenia (APS – ang. Army Prepositioned Stock) dla amerykańskiej brygady pancernej. Pierwsza tego typu instalacja działa już w Powidzu.

To będzie game changer

– Utworzenie kolejnego magazynu Army Prepositioned Stock we Wrocławiu z zestawem wyposażenia dla brygady pancernej to game changer. Dla mnie ma to bardzo duże znaczenie, bo, to ilu amerykańskich żołnierzy jest w Polsce fizycznie co dzień nie jest tak istotne jak to, jaki jest realny potencjał bojowy – powiedział w rozmowie z portalem Defence24.pl gen. broni rez. Jarosław Gromadziński.

Niemal równolegle z deklaracją amerykańskiego przywódcy w Polsce pojawiły się pierwsze trzy (z łącznie 32 zamówionych) samoloty wielozadaniowe F-35 Husarz. To najnowocześniejsze na świecie samoloty bojowe, które stanowią istotne wzmocnienie potencjału polskiej armii – zwłaszcza wobec Rosji, która nie posiada w swoim arsenale uzbrojenia o podobnych charakterystykach ani środków pozwalających na skuteczne zwalczanie maszyn tego typu.

Doświadczenia użycia F-35 w wojnie USA i Izraela z Iranem pokazały, że samolot ten, dzięki swoim zdolnościom (w tym niskiej obserwowalności radarowej czyli technologii stealth) jest w stanie praktycznie bez przeszkód prowadzić działania bojowe w obszarze aktywności systemów przeciwlotniczych opartych o rosyjskie technologie.

Zakup tych maszyn przez Polskę oznacza zwiększenie przewagi nad Rosją i stanowi czynnik ograniczający potencjalne rosyjskie możliwości użycia (projekcji) siły militarnej wobec Polski i całego regionu. Tym bardziej że jest elementem rozbudowanych działań mających na celu modernizację techniczną polskiej armii – a podobne działania podejmuje nie tylko Polska, ale praktycznie wszystkie kraje regionu: w tym Litwa, Łotwa i Estonia, Rumunia, a także Finlandia, która również oczekuje na dostawę pierwszych F-35. Docelowo, armia fińska ma otrzymać 64 samoloty tego typu; również w przypadku Polski jest oczekiwany kolejny kontrakt na większą liczbę samolotów wielozadaniowych.

Co zrobi Moskwa? Reakcja jest kwestią czasu

Wszystkie te działania, z punktu widzenia rosyjskich interesów strategicznych – a przede wszystkim rosyjskiego podejścia do kwestii bezpieczeństwa – są zjawiskiem negatywnym. W rosyjskiej optyce wzrost potencjału wojskowego (i zdolności odstraszania) krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej jest odczytywany jako czynnik obniżający poziom bezpieczeństwa Rosji.

To podejście ze strony rosyjskiej jest dobrze widoczne w przypadku działań, jakie władze w Moskwie podejmowały jeszcze przed początkiem pełnoskalowej agresji przeciwko Ukrainie – głównie pod koniec 2021 i na początku 2022 roku.

10 grudnia 2021 roku rosyjski MSZ opublikował dokument, w którym jest mowa o „warunkach przyszłego dialogu Federacji Rosyjskiej (FR) z USA i innymi państwami zachodnimi”, gdzie domaga się m.in. nierozmieszczania przez kraje NATO niektórych (niesprecyzowanych) systemów uzbrojenia „w pobliżu granic Rosji” – w domyśle w krajach położonych na wschodniej flance Sojuszu. Kilka dni później pojawił się rosyjski projekt traktatu, zgodnie z którym NATO miałoby zrezygnować z dalszego rozszerzania się oraz z rozmieszczania swoich sił w krajach, które przystąpiły do Sojuszu po 1997 roku. Warunki te były oczywiście nie do przyjęcia dla krajów członkowskich i zostały odrzucone przez państwa członkowskie.

W związku z powyższym, należy oczekiwać reakcji Moskwy na działania, które mają na celu wzmocnienie potencjału wojskowego krajów NATO w regionie. Faktycznie, są one realizowane już od dłuższego czasu, a co najmniej od początku rosyjskiej pełnoskalowej agresji przeciwko Ukrainie: głównie w formie naruszeń przestrzeni powietrznej przez samoloty i bezzałogowce (do najpoważniejszego tego rodzaju incydentu doszło 10 września 2025 roku, gdy ponad 20 rosyjskich dronów wtargnęło do polskiej przestrzeni powietrznej). W związku z omawianymi działaniami Sojuszu, można jednak oczekiwać zwiększenia rosyjskiej aktywności w tym obszarze.

– Z jednej strony, Moskwa każde obronne wzmocnienie wschodniej flanki NATO wykorzystuje propagandowo na użytek wewnętrzny. Ma to utwierdzić nie tylko ludność Rosji, ale także elity wszystkich szczebli w przekonaniu, że NATO jest rzekomo agresywną strukturą, której celem jest co najmniej osłabianie Rosji oraz jej wpływów” – powiedział w rozmowie z PAP dr Michał P. Sadłowski z Zakładu Historii Administracji WPiA UW. Dodał, że tym samym Moskwa utwierdza ogólną narrację, że tzw. Specjalna Operacja Wojskowa (w ten sposób Rosjanie określają pełnoskalową wojnę z Ukrainą) była konieczna, gdyż była w istocie działaniem wyprzedzającym wobec rzekomo ekspansjonistycznych oraz antyrosyjskich planów i działań NATO.

Co może zrobić Kreml?

W odpowiedzi na wzmocnienie obecności wojskowej USA i potencjału militarnego krajów regionu strona rosyjska może dążyć do (przynajmniej deklaratywnego) wzmocnienia własnych zdolności wojskowych w bezpośredniej bliskości granic państw Sojuszu Północnoatlantyckiego: w formie zwiększenia liczby ćwiczeń (także na terytorium krajów takich jak Białoruś), jak również większej częstotliwości lotów samolotów wojskowych oraz obecności okrętów wojennych w pobliżu kluczowej infrastruktury krajów NATO (takich jak kable podmorskie czy gazociągi, jak np. Baltic Pipe w Polsce).

W dłuższej perspektywie można oczekiwać również zwiększenia liczby rosyjskich garnizonów w pobliżu granic krajów NATO. Obecnie jest to dla Rosji o tyle problematyczne, że większość potencjału rosyjskiej armii pozostaje zaangażowana w działania bojowe przeciwko Ukrainie. Zmian w zakresie rozmieszczenia sił i budowy nowych baz można oczekiwać po zawieszeniu działań wojennych toczących się na Ukrainie. Takie działania strona rosyjska deklaruje – i już realizuje – m.in. przy granicy z Finlandią (która niedawno, bo w 2023 roku, dołączyła do NATO). W Republice Karelii powstała 149. Mieszana Dywizja Lotnicza, w skład której weszły dwa pułki myśliwskie (jeden z nich stacjonuje w Republice Karelii, drugi w Obwodzie Królewieckim), wyposażone w samoloty rodziny Su-27/30/35.

Prawdopodobne są także dalsze działania hybrydowe, wymierzone w te same kraje – ryzyko, że Moskwa zdecyduje się na pełnoskalowy konflikt, choć niezerowe, to pozostaje jak na razie niewielkie.

– Należy się spodziewać, że każde obronne wzmocnienie Szwecji, Finlandii, państw bałtyckich czy Polski będzie wywoływać ataki dezinformacyjne oraz cybernetyczne wobec tych państw – powiedział Michał Sadłowski. Prawdopodobnie takie działania będą także formą nacisku na kraje zachodnie, jak również odwetu za wsparcie udzielane przez te państwa Ukrainie w czasie pełnoskalowej wojny. To zaś było (i jest nadal, w piątym roku pełnoskalowej wojny) udzielane głównie przez kraje wschodniej flanki NATO, które najlepiej rozumieją zagrożenia, jakie tworzy Rosja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj