Zbrodnie nazistowskiego reżimu

Reklama

Firma Volkswagen, założona w 1937 roku, miała zrealizować plan Hitlera stworzenia taniego i dostępnego samochodu dla ludności. W czasie wojny VW prowadził także produkcję broni, m.in. pocisku manewrującego V-1, a w swoich fabrykach wykorzystywał około 20 tys. pracowników przymusowych, w tym więźniów obozów koncentracyjnych.

Bardzo bliskie związki z nazistami mieli też najwięksi udziałowcy BMW, czyli rodzina Quandtów z Guentherem Quandtem - dobrym znajomym Hitlera i pierwszym małżonkiem Magdy Goebbels – na czele. Przedsiębiorstwa Quandta zapewniały nazistowskim Niemcom amunicję, broń, silniki lotnicze, wykorzystując do pracy w sumie ok. 50 tys. więźniów obozów koncentracyjnych. Wnukowie Guenthera Quandta, który wzbogacił się przejmując wiele przedsiębiorstw należących do Żydów, pozostają w czołówce najbogatszych Niemców do dziś.

Mobilne komory gazowe (niem. Gaswagen) były to specjalne samochody ciężarowe, dostosowane do funkcji zabijania. Wykorzystywane były do eksterminacji więźniów (głównie Polaków, Romów i Żydów), głównie w okupowanej Polsce i zachodnich rejonach Związku Radzieckiego. Wykorzystanie przez Niemców tych pojazdów do mordowania mieszkańców terenów okupowanych w czasie II wojny światowej zostało zapoczątkowane w 1939 roku, a pierwszymi ofiarami byli polscy i żydowscy więźniowie zakładów dla chorych psychicznie.

Produkcją nadwozi do tych pojazdów wsławiła się berlińska firma Gaubschat Fahrzeugwerke GmbH, produkująca od 1904 roku omnibusy i nadwozia do autobusów. Jednostki SS zamordowały w tych – jak same to określały - „pojazdach specjalnych” i „pojazdach do odwszawiania” – nieustaloną liczbę ludzi. Tylko od 21 maja do 8 czerwca 1940 roku zabito w ten sposób 1558 chorych psychicznie z obozu w Działdowie (Soldau).

Produkcja w Chinach

Działalność VW budzi etyczne wątpliwości także w obecnych czasach. W grudniu 2020 roku niemiecki dziennik „Zeit” opisał fabrykę VW w Chinach, działającą w obszarze obozów internowania Ujgurów – mniejszości represjonowanej przez chiński rząd. W promieniu 30 km wokół fabryki VW znajduje się blisko 25 więzień i obozów pracy dla Ujgurów.

„Volkswagen buduje tam samochody. Czy firma, pod budowę której kamień węgielny położył kiedyś sam Adolf Hitler, powinna tu produkować? – pytał "Zeit", przypominając, że co drugi samochód produkowany przez VW zjeżdża z linii montażowej w Chinach.

Zamykanie małp w komorach gazowych

W 2016 roku światło dzienne ujrzała kolejna afera z udziałem Volkswagena, który wespół z innymi niemieckimi producentami samochodów (Mercedesem i BMW) miał zlecić i sfinansować badanie mające udowodnić, że spaliny silników diesla nie mają wpływu na zachorowalność na raka. W badaniu wykorzystane zostały małpy, zamykane w komorach gazowych, gdzie wystawione były na działanie spalin. O sprawie jako pierwszy poinformował amerykański dziennik „The New York Times”.

Afera spalinowa

Skandal motoryzacyjny ostatnich lat o najszerszym zasięgu to tzw. afera spalinowa Volkswagena, która wyszła na jaw we wrześniu 2015 roku. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) ujawniła, że Grupa VW celowo programowała silniki Diesla TDI w sposób, umożliwiający manipulację wynikami emisji spalin. Emisja tlenku azotu w pojazdach VW spełniała amerykańskie normy podczas koniecznych testów, natomiast faktycznie podczas jazdy w warunkach drogowych była nawet do 40 razy wyższa.

W takie wprowadzające w błąd oprogramowanie zostało wyposażone blisko 11,5 mln aut na świecie (w tym w USA), produkowanych w latach 2009-15. Afera spalinowa kosztowała do tej pory niemieckiego giganta ponad 30 mld euro, wydanych głównie na odszkodowania i kary. Do dymisji musiał podać się prezes Grupy VW Martin Winterkorn, a kilku managerów wysokiego szczebla z działu badań i rozwoju VW, Audi i Porsche zostało zawieszonych. (PAP)