Wysokie stopy procentowe mogą zmienić sytuację i plany frankowiczów?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
8 marca 2022, 06:31
Franki szwajcarskie
<p>Franki szwajcarskie</p>/Shutterstock
Wzrosty stóp procentowych NBP są istotne nie tylko dla osób spłacających kredyty bez powiązania z walutami obcymi. Wyższe polskie stopy mają pewne znaczenie również z punktu widzenia frankowiczów.

Jeszcze kilka lat temu, wpływ kolejnych decyzji Rady Polityki Pieniężnej na obciążenia finansowe rodzin byłby mniejszy. Najnowsze dane Bankowego Funduszu Gwarancyjnego wskazują jednak na szybki spadek znaczenia kredytów rozliczanych w innych walutach niż polski złoty. Przez ostatnie lata mocno wzrosła natomiast liczba „złotówkowych” kredytów. Pod koniec grudnia 2021 r. kredyty rozliczane w złotych (bez waloryzacji do waluty obcej) stanowiły już 81% wartości całego portfela hipotecznego banków. Praktycznie wszystkie takie kredyty mają zmienne oprocentowanie, co zwiększa wpływ podwyżek stóp procentowych NBP na portfele Polaków. Warto zdawać sobie sprawę, że decyzje RPP mają pewne znaczenie również z punktu widzenia frankowiczów. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wyjaśniają o co dokładnie chodzi. Przy okazji warto również wytłumaczyć, czy frankowicze powinni obawiać się wzrostu oprocentowania swoich kredytów.

Ugodowe propozycje banków są coraz mniej atrakcyjne

Kolejny wzrost stóp procentowych NBP, których cykl jeszcze się nie skończył, na pewno osłabiają atrakcyjność ugodowych propozycji banków dla frankowiczów. Jeżeli kredytodawca zaproponował np. rozliczenie zobowiązania od początku w ten sam sposób jak kredytu „złotówkowego” i przejście na WIBOR jako podstawę oprocentowania, to taka propozycja staje się coraz mniej atrakcyjna. Tym bardziej, że kancelarie prawne kuszą dłużników wizją tak zwanego „odfrankowienia” lub zupełnego unieważnienia umowy. W pierwszym wariancie kredyt również jest przeliczany od początku tak, jak gdyby został zaciągnięty bez związku z kursem franka. Różnica polega na tym, że „odfrankowienie” pozwala na zachowanie niskiego oprocentowania bazującego na szwajcarskiej stopie referencyjnej. Po zmianach z początku 2022 r. chodzi o odpowiednio skorygowaną stopę SARON, która zastąpiła stawkę LIBOR CHF.

W ramach porównania, warto wspomnieć, że na początku marca 2022 r. trzymiesięczna stawka SARON bez bardzo niewielkiej korekty dla kredytobiorców wynikającej z rozporządzenia Komisji Europejskiej wynosiła (-0,71%). W tym samym czasie, WIBOR 3M oscylował na poziomie 3,65%. Co więcej, notowania kontraktów FRA sugerują, że za 3 miesiące WIBOR 3M osiągnie 4,70% - 4,75%. Taka prognoza dodatkowo pogarsza opłacalność propozycji tych banków, które w ramach ugody proponują przejście na WIBOR jako podstawę aktualizacji oprocentowania. Spadająca atrakcyjność propozycji ugodowych może skutkować dodatkowym zwiększeniem liczby pozwów przeciwko bankom. Sytuacji raczej nie zmieni fakt, że nadal zdarzają się wyroki sądów niekorzystne dla kredytobiorców (zobacz na przykład sprawę o sygnaturze akt I C 1219/20).

Niektórzy frankowicze nie będą składali pozwów w sądzie

Można przypuszczać, że pewna część frankowiczów wybierze trzecią drogę. Mowa o niepodejmowaniu działań związanych z pozwem i ugodą. Nie wiadomo, jak duża będzie taka grupa, ale warto pamiętać, że kredyty rozliczane według kursu franka (denominowane oraz indeksowane) posiada około 400 000 gospodarstw domowych. Najbardziej wiarygodne dane Narodowego Banku Polskiego oraz KNF-u wskazują natomiast, że do końca II kw. 2021 r. kredytobiorcy wytoczyli bankom około 60 000 powództw. O pozwaniu banku lub ugodzie (powiązanej z przejściem na wysokie oprocentowanie) rzadziej będą myśleć osoby, które zaciągnęły dług w czasach, gdy kurs franka wynosił ok. 3,00 zł. Zbliżone do tej granicy notowania frank osiągał np. w niemal całym 2003 roku i 2004 roku. Niechęć do pozywania banku może też wynikać np. z niskiej kwoty zaciągniętego kredytu. Sama stabilizacja oprocentowania na niskim poziomie również jest argumentem, ale w wielu przypadkach okaże się on niewystarczający.

Na razie „frankowe” oprocentowanie nie powinno rosnąć

Dobrą wiadomością dla frankowiczów na pewno jest fakt, że Szwajcaria w przeciwieństwie do Polski nie zmaga się z wysoką inflacją. Prognozy szwajcarskiego rządu wskazują na tegoroczną inflację wynoszącą zaledwie 1,1% i bardzo solidny wzrost gospodarczy (3,0%). Wypowiedzi prezesa Szwajcarskiego Banku Narodowego sugerują brak planów dotyczących podniesienia głównej stopy procentowej, od której mocno zależą notowania wspomnianej wcześniej stawki SARON. Frankowiczów może natomiast niepokoić wrażliwość szwajcarskiej waluty na ryzyka ekonomiczne i polityczne związane z rosyjską agresją na Ukrainę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: RynekPierwotny.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj