Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły w sobotę ataki na Iran. Prezydent USA Donald Trump potwierdził, że armia amerykańska rozpoczęła „dużą operację bojową”. Zapowiedział, że Iran nie zdobędzie broni atomowej. Wezwał naród irański do przejęcia władzy w kraju.

Prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych, były ambasador RP w Niemczech i USA Janusz Reiter w sobotę w TOK FM zapytany, jakie są cele USA w Iranie, odpowiedział, że Ameryka przede wszystkim chce zmusić Iran do wyrzeczenia się broni atomowej. Jednocześnie zauważył, że obecny reżim w Iranie wydaje się, że nie jest gotowy do takiej rezygnacji. Jak mówił, Ameryka mówi dosyć otwarcie o zmianie reżimu. Dlatego, jak zaznaczył, nie da się tych dwu celów oddzielić.

Dodał, że na ten moment nie jest pewny, czy do takiej zmiany władzy dojdzie. - Iran to nie jest Wenezuela. Ameryka nie ma najlepszych doświadczeń tego typu interwencji wojskowych na Bliskim Wschodzie - zaznaczył. Zauważył, że „to co w tej chwili widać na Bliskim Wschodzie, to jest największe nagromadzenie amerykańskich wojsk od czasu wojny w Iraku”.

Reiter wskazał, że ciągle za mało wiemy o tej sytuacji, by mówić o jej potencjalnych konsekwencjach. - Nie wiadomo, czy to jest początek wielkiej operacji, która będzie trwała dłużej, czy to będzie znowu takie jednorazowe uderzenie - powiedział.

Przypomniał, że podobne uderzenia, zwłaszcza w instalacje atomowe Iranu, miały miejsce już wcześniej. - Teraz to uderzenie w Teheran sugeruje, że to może być trochę innego typu operacja - zaznaczył. (PAP)

kpr/ amac/