- To interwencja humanitarna. Jej celem jest wyłącznie reżim, nie kraj, nie cywile. Ostateczna wygrana powinna jednak nadejść dzięki nam. To my musimy stoczyć tę ostateczną bitwę. To czas ponownego wyjścia na ulice - wezwał Pahlawi w sobotę na Instagramie.

- Islamski reżim upada. Moja wiadomość do sił bezpieczeństwa jest jasna: obiecaliście chronić ludzi i Iran, nie Islamską Republikę. To wasz obowiązek - bronić narodu, a nie tych, którzy go ciemiężą. Dołączcie do ludzi i im pomóżcie. W innym wypadku będzie skończeni tak jak ten reżim - ostrzegł.

Pahlawi zwrócił się też w nagraniu do Trumpa, prosząc go o „ostrożność i ochronę życia cywili, którzy sami prowadzą walkę z reżimem”. - Naród Iranu jest pańskim sojusznikiem i sojusznikiem wolnego świata. Nigdy nie zapomnimy pańskiej pomocy w tym najtrudniejszym w historii Iranu momencie - zapewnił.

- Irańczycy, jak nigdy wcześniej musicie się teraz skupić na naszym ostatecznym celu: odzyskaniu Iranu. Zostańcie w domach, bądźcie spokojni i bezpieczni. Ale bądźcie też gotowi i czujni, by w odpowiedniej chwili podjąć ostatnią akcję, wyjść na ulice - zaznaczył syn obalonego w 1979 roku szacha.

W sobotę rano Izrael i USA przeprowadziły naloty na cele w Iranie. Izrael poinformował o rozpoczęciu „ataku wyprzedzającego”. Eksplozje słychać było m.in. w Teheranie, Isfahanie i Komie. Trump, w nagraniu opublikowanym wkrótce po rozpoczęciu ataków, powiedział, że siły amerykańskie prowadzą „masową i ciągłą operację”, wymierzoną w armię Iranu. Wezwał naród irański do przejęcia władzy w kraju.(PAP)

jbw/ akl/