Niedawno dowódca ukraińskiego 422. Samodzielnego Batalionu Systemów Bezzałogowych "Luftwaffe" opublikował nagranie, na którym widać, jak bezzałogowce bojowe niszczą rosyjski system do walki elektronicznej.
We wtorek Beskrestnow – ekspert ds. systemów bezzałogowych, który obecnie doradza ukraińskiemu ministrowi obrony – napisał na swoim kanale na Telegramie, że trafiony obiekt to Wołna Kupoł Gwarant. Jest to nowy rosyjski system walki elektronicznej, który umożliwia zakłócanie transmisji z terminali Starlink do satelitów tej firmy. Produkuje go firma Rossijskij Kupoł z Symferopola na okupowanym Krymie.
Jak wygląda Wołna Kupoł Gwarant?
Jak pisze "Flash", system Wołna Kupoł Gwarant montowany jest na przyczepach. Każda z nich przewozi dwie anteny. Pełny zestaw składa się z sześciu przyczep. Anteny można zdemontować i ustawić na wspólnej platformie lub bezpośrednio na ziemi.
"Z zewnątrz przypominają one duże jaja lub kopuły. W ich wnętrzu znajdują się anteny satelitarne wyposażone w mechanizmy umożliwiające śledzenie satelitów. Jak większość systemów walki elektronicznej, Wołna Kupoł Gwarant zużywa bardzo dużo energii. Może być zasilany zarówno z generatorów przewożonych na przyczepach, jak i z zewnętrznej sieci energetycznej" – czytamy we wpisie Beskrestnowa.
Jak działa Wołna Kupoł Gwarant?
Według "Flasha" zasada działania systemu jest stosunkowo prosta. Na ziemi rozmieszczane są anteny satelitarne skierowane w stronę przelatującego satelity Starlink. Następnie emitują one silne zakłócenia w paśmie 14–14,5 GHz, utrudniając satelicie odbieranie sygnału z terminali użytkowników Starlinka.
"Pasmo to podzielone jest na osiem kanałów o szerokości 62,5 MHz każdy. Rosjanie wykorzystali osiem anten satelitarnych, skierowali je na satelitę, a każda z nich emituje zakłócenia na swoim kanale. To wystarczy, by satelita został 'oślepiony' lub 'ogłuszony' przez szum radiowy i nie był w stanie skutecznie odbierać sygnałów" – pisze Beskrestnow.
Ekspert twierdzi, że jeden zestaw Wołna Kupoł Gwarant może zakłócać sygnał na obszarze 20 kilometrów kwadratowych i kosztuje około 1,5 mln dolarów.
Rosja testuje to rozwiązanie od 2024 roku
Według Beskrestnowa pierwszy przypadek użycia takiego systemu odnotowano jeszcze w 2024 roku w obwodzie charkowskim. Został on jednak szybko wykryty i zniszczony.
Do 2026 roku nie odnotowano prób jego szerszego wykorzystania. Sytuacja zmieniła się po rozpoczęciu przez Ukrainę ataków na rosyjską logistykę w strefie przyfrontowej wiosną tego roku. Od tego czasu przypadki zagłuszania Starlinka mają występować częściej.
