W sobotę rano USA i Izrael zaatakowały Iran. Prezydent USA Donald Trump w nagraniu opublikowanym wkrótce po rozpoczęciu ataków powiedział, że siły amerykańskie prowadzą „masową i ciągłą operację”, wymierzoną w armię Iranu. O ataku na Iran mówił także minister obrony Izraela Israel Kac.
- Atak został przeprowadzony w sobotę, a więc w dzień, w którym nie ma notowań ropy naftowej. Gdyby były notowania, to zapewne reakcja byłaby paniczna. Ale w poniedziałek inwestorzy już będą wiedzieć więcej, na przykład czy doszło do uszkodzeń infrastruktury naftowej i czy został zaburzony tranzyt ropy – powiedział PAP analityk rynku paliw Jakub Bogucki z e-petrol. pl.
Przypomniał, że podobnie było w przypadku uderzenia USA na Wenezuelę, gdzie również atak został przeprowadzony w sobotę. Wówczas rynki prawie nie zareagowały, ale analityk podkreślił, że eksport ropy z Wenezueli był niewielki.
- Tutaj mamy do czynienia z konfliktem, którego skutki dla sytuacji na rynku ropy mogą być znacznie bardziej poważne. Chodzi bowiem nie tylko o skutki związane z eksportem ropy przez Iran, ale także o możliwość paraliżu dostaw ropy wskutek ewentualnej blokady cieśniny Ormuz, co może prowadzić do fizycznych braków ropy – powiedział Bogucki. – Rynek w poniedziałek na pewno zareaguje wzrostem notowań ropy, pytanie tylko – jak dużym – dodał.
W piątek na giełdzie ICE kontrakty na ropę WTI z dostawą w kwietniu na koniec handlu wyceniane były na 67,23 dol. za baryłkę, co oznacza wzrost o nieco ponad 0,3 proc. Takie same kontrakty na ropę Brent na tej giełdzie w piątek kosztowały 72,52 dol. za baryłkę, po wzroście o nieco ponad 0,05 proc. (PAP)
ms/ pad/