Francja "zdecydowanie potępiła" operację Turcji w Syrii, a Niemcy wezwały do jej zakończenia. Z kolei szef NATO Jens Stoltenberg wezwał Turcję do powściągliwości.

Przemawiając na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych francuskiego parlamentu minister ds. europejskich Amelie de Montchalin powiedziała, że trzy kraje kończą prace nad wspólnym oświadczeniem, mającym na celu "zdecydowane potępienie" operacji Turcji na północnym-wschodzie Syrii.

Zastrzegła, że w tej sprawie zostanie wydane osobne oświadczenie UE, którego jeszcze nie uzgodniono, gdyż niektóre kraje do niego nie przystąpiły.

Ze swej strony minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas powiedział, że operacja Turcji doprowadzi do jeszcze większej destabilizacji regionu i może wzmocnić Państwo Islamskie (IS). Wezwał Turcję do zakończenia ofensywy.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział dziennikarzom w Rzymie, że Turcja ma "uzasadnione obawy dotyczące bezpieczeństwa", doświadczywszy "potwornych ataków terrorystycznych" i przyjąwszy tysiące uchodźców z Syrii.

Szef Sojuszu Północnoatlantyckiego poinformował, że Ankara powiadomiła NATO o swoim ataku wcześniej tego dnia.

Stoltenberg podkreślił, że "wszelkie działania, jakie (Turcja) może podjąć w północnej Syrii, muszą być proporcjonalne i wyważone". "Ważne jest, aby unikać kroków, które mogą dalej destabilizować region, eskalować napięcia i powodować więcej ludzkich cierpień" - dodał szef NATO po spotkaniu z premierem Włoch Giuseppe'em Conte.

Natomiast szef włoskiego rządu oświadczył, że operacja grozi destabilizacją regionu i cywilom.

W środę po południu prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przekazał na Twitterze, że siły tureckie i ich sojusznicy w Syrii rozpoczęli planowaną operację wojskową przeciwko kurdyjskim milicjom Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) i bojownikom Państwa Islamskiego (IS) w północno-wschodniej Syrii.

Erdogan tłumaczył, że ofensywa ma na celu wyeliminowanie - jak to ujął - "korytarza terrorystycznego" wzdłuż południowej granicy Turcji i przywrócenie pokoju w regionie. Wyjaśnił, że chodzi o wyeliminowanie zagrożeń ze strony syryjskich Kurdów z YPG oraz bojowników z IS i ułatwienie powrotu do kraju syryjskich uchodźców, przebywających obecnie w Turcji, po utworzeniu "bezpiecznej strefy" w tym rejonie.

Ankara uważa YPG za organizację terrorystyczną będącą przedłużeniem zdelegalizowanej w Turcji separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). YPG jednocześnie stanowią główny trzon wspieranych przez USA Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu IS w Syrii i kontrolują obecnie większość północnych terenów w tym kraju.

>>> Czytaj też: Erdogan: Rozpoczęła się operacja w północno-wschodniej Syrii