Z ministerialną posadą pożegnał się kuzyn i jeden z najbliższych wieloletnich współpracowników Pinery, Andres Chadwick, który kierował chilijskim MSW. Jego miejsce zajął dotychczasowy prezydencki minister Gonzalo Blumel, którego zastąpił Felipe Ward, do tej pory minister dóbr narodowych. Tę tekę przejął Julio Isamit.

Szefa resortu finansów Felipe'a Larraina zastąpił profesor ekonomii Ignacio Briones. Funkcję szefa w Sekretariacie Generalnym Rządu objęła Karla Rubilar, która zastąpiła Cecilię Perez. To z kolei objęła tekę ministra sportu po Pauline Kantor.

Ministra pracy Nicolasa Monckeberga zastąpiła Maria Jose Zaldiva. Na czele ministerstwa gospodarki stanął Lucas Palacios, zastępując Juana Andresa Fontaine'a.

Reklama

"Chile to już nie ten kraj, co kilka tygodni temu. Chile zmieniło się, zatem rząd musi się zmienić, aby stawić czoło nowym wyzwaniom i nowym czasom" - powiedział Pinera.

Protesty w Chile wybuchły 18 października po decyzji o podwyżce w stolicy Santiago cen na bilety metro. Zadanie przywrócenia spokoju prezydent powierzył wojsku, na co społeczeństwo odpowiedziało jeszcze większymi demonstracjami, protestując przeciwko represjom i polityce socjalnej rządu, rosnącym kosztom utrzymania i opieki medycznej, narastającym nierównościom społecznym oraz niewydolnemu systemowi emerytalnemu.

W reakcji Pinera wprowadził na większości terytorium kraju stan wyjątkowy. Na ulice, po raz pierwszy od zakończenia przed 30 laty dyktatury gen. Augusto Pinocheta, wyszło wojsko. Mimo ogłoszenia w stolicy, a następnie w 16 okręgach także godziny policyjnej, w Santiago i innych miastach dochodziło do rabowania mienia prywatnego, w całym kraju okradziono ponad 200 supermarketów.

W trwających ponad tydzień protestach zginęło 17 osób, ponad 7 tys. zostało aresztowanych. Straty w gospodarce oszacowano na 1,4 mld dolarów.

W obliczu społecznego niezadowolenia w całym kraju Pinera przeprosił obywateli, że nie zauważył wcześniej ich potrzeb. W sobotę zapowiedział rekonstrukcję rządu, a w niedzielę podpisał dekrety znoszące stan wyjątkowy.

>>> Polecamy: Londyn zgadza się na przesunięcie brexitu. To ostateczny deadline