Ukraiński dyplomata, który udzielił w środę wywiadu Polsat News 2, na uwagę dziennikarza, że pewnie zostanie na placówce w Polsce z 10 lat, bo "nie wymienia się ambasadorów w czasie kryzysu", odpowiedział: "Mam nadzieję, że kryzys nie będzie (trwał) przez dziesięć kolejnych lat; pracujemy nad tym, żeby te trudne, powiedzmy, chwile w relacjach ukraińsko-polskich skończyły się jak najszybciej".

"Dlatego prowadzimy dialog i jesteśmy za tym, żeby taki dialog był prowadzony cały czas" - zaznaczył Deszczyca. "Nawet jeżeli są wątpliwości, jeżeli są napięcia, jeżeli są jakieś niewyjaśnione sprawy, to trzeba się spotykać, bo jeżeli nie będziemy się spotykać, będzie gorzej" - dodał.

Jako ważne ocenił w tym kontekście zeszłotygodniowe spotkanie wicepremierów: Piotra Glińskiego i Pawło Rozenki w Warszawie. "Dobrze, że się spotkali i dobrze też, że zgodzili się spotkać jeszcze raz. (...) Teraz trzeba popracować każdej ze stron u siebie, żeby znaleźć dobry sposób na to, żeby ta lista (spraw spornych - PAP) się zmniejszyła" - mówił Deszczyca.

Pytany, czy rząd w Kijowie oczekuje, że w zamian za zgodę na ekshumację, Polska odnowi ukraińskie pomniki i miejsca pamięci, dyplomata odparł, że - jego zdaniem - "nie możemy pozwolić sobie na handlowanie (...) losami ludzi i pamięcią o tych ludziach, którzy zginęli".

Ambasador ocenił zarazem, że politycy "za dużo uwagi" poświęcają ostatnio historii. "Jeżeli my się skoncentrujemy na tym, że współpraca Ukrainy i Polski jest ważna dla nas (...), to wtedy na pewno będziemy budować jakieś plany na przyszłość" - przekonywał.

Reklama

Między Warszawą i Kijowem od wiosny 2017 r. nasila się spór wokół zakazu poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy wprowadzonego przez ukraiński IPN. Zakaz został wydany po zdemontowaniu pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu i wcześniejszych przypadkach niszczenia upamiętnień ukraińskich na terytorium Polski.

Podczas grudniowej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Charkowie i jego rozmów z prezydentem Petrem Poroszenką ustalono, że uregulowaniem tej sytuacji zajmie się polsko-ukraińska komisja ds. historycznych na czele z wicepremierami: Pawło Rozenką i Piotrem Glińskim.

Kolejne kontrowersje pojawiły się w związku z nowelizacją w Plsce ustawy o IPN, w której znalazły się m.in. przepisy mające umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów (także zbrodniom tych ukraińskich formacji, które kolaborowały z III Rzeszą Niemiecką). Zgodnie z nowelizacją są to "czyny popełnione przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1925-50, polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności". Wskazano również, że taką zbrodnią był udział ukraińskich nacjonalistów w eksterminacji Żydów i popełnione przez nich ludobójstwo na obywatelach II RP na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Ukraiński IPN wydał w reakcji na przyjęcie przez polski parlament tej nowelizacji komunikat, w którym ogłosił, że "przyjęcie nowej ustawy o IPN, która przewiduje m.in. odpowiedzialność karną za zaprzeczanie +zbrodniom ukraińskich nacjonalistów w latach 1925-1950+, poważnie ogranicza pole dyskusji i dialogu" historyków.

W piątek w Warszawie odbyło się spotkanie wicepremiera, ministra kultury prof. Piotra Glińskiego i wicepremiera Ukrainy Pawło Rozenki. MKiDN napisało w komunikacie po spotkaniu, że potrzebna jest kontynuacja rozmów celem stworzenia warunków do prowadzenia prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych oraz legalizacji upamiętnień na terytorium Ukrainy i Polski.

Po spotkaniu kancelaria prezydenta Andrzeja Dudy wyraziła "głębokie rozczarowanie wynikiem rozmów między wicepremierami Ukrainy i Polski".

Kancelaria premiera poinformowała we wtorek, że premier Mateusz Morawiecki w trakcie sobotniej rozmowy z prezydentem Ukrainy Petro Poroszenką sprzeciwił się próbom, niedającego się niczym uzasadnić, zakazu władz ukraińskich prowadzenia poszukiwań, ekshumacji i godnego pochówku polskich ofiar konfliktów i represji.(PAP)

autor: Marceli Sommer