Według Centrum Informacyjnego Rządu zakończenie kampanii nastąpi zgodnie z pierwotnymi planami 15 lipca.

Sfinansowane przez rząd plakaty, które pojawiły się na początku lipca w wielu miejscach, m.in. w budapeszteńskim metrze, pokazują roześmianego Sorosa i są opatrzone napisem „Nie pozwólmy, żeby Soros śmiał się ostatni”. Rząd zarzuca Sorosowi, którego fundacja wspiera finansowo różne organizacje pozarządowe w Europie Środkowej, zachęcanie do nielegalnej imigracji do Europy i wywieranie presji w celu wymuszenia ich przyjęcia.

Przeciwko plakatom zaprotestowała m.in. największa organizacja żydowska na Węgrzech, Federacja Węgierskich Gmin Żydowskich (Mazsihisz), twierdząc, że choć kampania nie jest "otwarcie antysemicka", to bardzo sprzyja powstawaniu niekontrolowanych emocji, w tym antysemickich.

Reklama

W odpowiedzi Orban oświadczył w liście do szefa Mazsihiszu Andrasa Heislera, że "wobec tych, którzy dokonają zamachu na bezpieczeństwo Węgier, zostanie bez względu na ich pochodzenie, przynależność czy stan majątkowy użyta polityczna i prawna siła państwa". Jak zaznaczył, nielegalna migracja jest bezsprzecznie kwestią bezpieczeństwa narodowego. "Ten, kto wykorzystuje swój majątek, władzę, wpływy i sieć finansowanych przez siebie NGO, by na Węgrzech i w Unii Europejskiej milionami osiedlać migrantów, ten naraża naszą wspólną przyszłość. Miliarder i spekulant George Soros wielokrotnie jasno dał do zrozumienia, że właśnie tego chce" - napisał Orban.

Sam Soros w wydanym we wtorek oświadczeniu napisał: "Jestem zbulwersowany sposobem, w jaki obecny reżim węgierski wykorzystuje antysemicki wizerunek w ramach umyślnej kampanii dezinformacji". Rzecznik Sorosa Michael Vachon oznajmił zaś, że kampania "przywołuje najciemniejsze czasy Europy".

Według wpływowego polityka rządzącego Fideszu, na którego bez podania nazwiska powołuje się portal atv.hu, plakaty zostaną usunięte na życzenie premiera Viktora Orbana ze względu na mistrzostwa świata w pływaniu, rozpoczynające się na Węgrzech 14 lipca.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

>>> Polecamy: Przełom ws. Grecji. To może być koniec "finansowej kroplówki" z UE dla tego kraju