Tajwańskie władze popierały masowe antyrządowe protesty, które wstrząsały Hongkongiem przez całą drugą połowę 2019 roku, i krytykowały Pekin za wprowadzenie w regionie prawa o bezpieczeństwie. Według organizacji praw człowieka około 200 Hongkończyków zbiegło już na wyspę od początku prodemokratycznych demonstracji.

W maju prezydent Tajwanu Caj Ing-wen jako pierwsza szefowa rządu na świecie zapowiedziała konkretne działania na rzecz pomocy Hongkończykom uciekającym z regionu przed zacieśniającą się kontrolą ChRL.

Podczas ceremonii otwarcia biura w Tajpej szef tajwańskiej Rady ds. Chin kontynentalnych Czen Ming-tong ocenił, że nowa instytucja pokazuje determinację władz wyspy, by pomagać Hongkończykom. „To ważny kamień milowy dla rządu, by dalej wpierać demokrację i wolność w Hongkongu” - powiedział.

Czen ostrzegł, że narzucone Hongkongowi przepisy mogą służyć do ścigania osób także w innych krajach. Nowe prawo obejmuje zarówno osoby mieszkające, jak i niemieszkające w Hongkongu na stałe, i dotyczy również przestępstw popełnianych poza granicami tego regionu.

Według źródeł dyplomatycznych agencji Reutera w Tajpej władze Tajwanu spodziewają się, że tylko najbardziej radykalni i mniej zamożni Hongkończycy będą uciekać na wyspę. Większość pozostałych wybierze raczej kraje zachodnie, takie jak Kanada, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone.

Reklama

Pekin potępił Tajwan za ofertę pomocy dla uciekających Hongkończyków. We wtorek chińskie rządowe biuro ds. Tajwanu oświadczyło, że nowe przepisy "odetną czarną rękę" Tajwanu, który ingeruje w sprawy Hongkongu.

Według komentatorów nowe prawo, które weszło w życie we wtorek wieczorem, przyniesie największą zmianę w życiu społeczeństwa byłej brytyjskiej kolonii od czasu przekazania jej pod władzę komunistycznej ChRL w 1997 roku.

Przepisy zakazują działalności wywrotowej, terrorystycznej i separatystycznej oraz zmowy z zagranicznymi siłami w celu podważenia bezpieczeństwa państwa. Przewidują działanie w Hongkongu agentów bezpieczeństwa państwowego rządu centralnego. Dopuszczają również możliwość sądzenia podejrzanych w Chinach kontynentalnych i utajnienia procesów sądowych w Hongkongu.

Chińskie władze i lojalna wobec nich administracja Hongkongu twierdzą, że nowe przepisy dotyczą jedynie wąskiej grupy osób zagrażających bezpieczeństwu państwowemu. Zdaniem krytyków prawo oznacza kres wolności i praworządności, które odróżniały Hongkong od Chin kontynentalnych i uznawane są za kluczowe dla jego pozycji jako międzynarodowego centrum finansowego.

Narzucenie tego prawa Hongkongowi spotkało się z szeroką krytyką na świecie. Działania Pekinu potępiły m.in. rządy USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Japonii, grupa G7 oraz szefowie Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Władze Chin odrzucają krytykę, oceniając ją jako próby ingerencji w wewnętrzne sprawy kraju.

Andrzej Borowiak (PAP)

anb/ ap/