Erdogan udostępnił na swoim koncie na Twitterze kopię podpisanego przez siebie dekretu, w którym zadecydowano o przekazaniu kontroli nad meczetem Ayasofya, jak brzmi jego turecka nazwa, Dyrektoriatowi ds. Religii i ponownym otwarciu go dla kultu religijnego.

Decyzja wywołała niepokój wśród prawosławnych chrześcijan, ponieważ do XV wieku budynek funkcjonował jako świątynia chrześcijańska.

Najwyższy sąd administracyjny w Turcji poparł jednak wniosek stowarzyszenia twierdzącego, że Hagia Sophia była prywatną własnością sułtana Mehmeda Zdobywcy, władcy osmańskiego, który w 1453 roku zdobył miasto, znane wówczas jako Konstantynopol, i przekształcił już wtedy 900-letni bizantyjski kościół w meczet.

Orzeczenie sądu kwestionuje tym samym legalność decyzji z 1934 roku, z początków nowoczesnego świeckiego państwa tureckiego pod rządami Mustafy Kemala Ataturka, o przekształceniu ogromnego gmachu z VI wieku z meczetu w muzeum.

Reklama

Jak zauważa AP, Erdogan, będący pobożnym muzułmaninem, wykorzystywał kwestię Hagii Sophii, która leży u podstaw podziału religijno-świeckiego Turcji, by zdobyć poparcie dla swojej partii - m.in. przed wyborami lokalnymi w 2019 roku - mimo międzynarodowej krytyki, w tym ze strony Stanów Zjednoczonych, Francji czy Grecji.

Szereg tureckich ugrupowań od dawna prowadziło kampanię na rzecz przywrócenia statusu meczetu dla znajdującego się na liście światowego dziedzictwa UNESCO jednego z najczęściej odwiedzanych zabytków Turcji, uzasadniając to tym, że lepiej odzwierciedla to status Turcji jako kraju w zdecydowanej mierze muzułmańskiego.

Ekumeniczny Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I, duchowy zwierzchnik około 300 mln prawosławnych na całym świecie ostrzegł pod koniec czerwca, że przekształcenie budynku w meczet "obróci miliony chrześcijan na całym świecie przeciwko islamowi".

Patriarcha Cyryl, przywódca rosyjskiego Kościoła prawosławnego, wezwał do "roztropności" i zachowania "obecnego neutralnego statusu" Hagii Sophii, którą określił jako jeden "najbardziej czczonych symboli chrześcijaństwa".

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo wezwał w zeszłym tygodniu turecki rząd do utrzymania statusu muzeum w byłej świątyni, które ma służyć jako pomost między wyznaniami. Jego komentarze wywołały oburzenie tureckiego ministerstwa spraw zagranicznych, które odpowiedziało, że Hagia Sophia jest wewnętrzną kwestią suwerennego państwa tureckiego.

Ankieta przeprowadzona w czerwcu przez Istanbul Economy Research wykazała, że 46,9 proc. tureckich respondentów opowiedziało się za przekształceniem Hagii Sophii w meczet, 38,8 proc. uznało, że powinna ona pozostać muzeum, a 13 proc., że powinna być otwarta dla kultu wszystkich religii.

Grecki resort kultury o decyzji w sprawie Hagii Sophii: to jawna prowokacja



To jawna prowokacja wobec cywilizowanego świata - oświadczyło w piątek ministerstwo kultury Grecji w odpowiedzi na decyzję najwyższego sądu administracyjnego Turcji, który unieważnił dekret rządowy z 1934 roku, przekształcający słynną świątynię Hagia Sophia w muzeum.



Po sądowym orzeczeniu w tej sprawie prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan podpisał dekret formalnie przekształcający muzeum Hagia Sophia w meczet.

"Dzisiejsza decyzja, podjęta w wyniku woli politycznej prezydenta Erdogana, jest jawną prowokacją wobec cywilizowanego świata, który uznaje wyjątkową wartość i ekumeniczny charakter tego zabytku” - stwierdziła minister kultury Grecji Lina Mendoni w oświadczeniu.

Erdogan w piątek udostępnił na swoim koncie na Twitterze kopię podpisanego przez siebie dekretu, w którym zadecydowano o przekazaniu kontroli nad meczetem Ayasofya, jak brzmi jego turecka nazwa, Dyrektoriatowi ds. Religii i ponownym otwarciu go dla kultu religijnego.

Protest w sprawie przekształcenia Hagii Sophii w meczet wyraziły już władze USA i Francji oraz Ekumeniczny Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I, duchowy zwierzchnik około 300 mln prawosławnych na całym świecie, a także Hieronim II, zwierzchnik greckiego Kościoła prawosławnego. (PAP)