W relacji z Mińska dziennik ocenia, że "wybory odbyły się zgodnie z najlepszymi białoruskimi tradycjami" i zaznacza, że napięta atmosfera i konfrontacja między władzą i opozycją odczuwalna była jeszcze przed dniem głosowania.

Ogłoszone wieczorem w niedzielę wyniki sondażu exit poll, zgodnie z którymi Łukaszenka uzyskał prawie 80 proc. głosów "mało kogo zdziwiły" - zauważa rosyjski dziennik. "Teraz główną intrygę stanowić będzie kwestia (...), czy białoruscy wyborcy uznają swoją klęskę" - wskazuje.

Niezależna "Nowaja Gazieta" w komentarzu opublikowanym przed wyborami ocenia, że na Białorusi "postsowiecki autorytaryzm zetknął się z największym wyzwaniem w ostatnich latach", bowiem Łukaszenka "stracił miłość ludu". Gazeta prognozuje, że choć komisje wyborcze lojalne wobec prezydenta ogłoszą jego wygraną, to "Białorusini nie zaakceptują tego zwycięstwa".

Odpowiedzialność za ewentualne ofiary spoczywać będzie na Łukaszence - wskazuje "Nowaja Gazieta", dodając, że "ci, którzy chcą rządzić wiecznie i nie chcą odejść w odpowiednim czasie często pozostawiają po sobie w historii ślady krwi".

Reklama

Wydarzenia białoruskiej kampanii wyborczej świadczą o tym, że "świadomość postsowieckich dyktatorów tkwi w dalekiej przeszłości" - zauważa komentator. Prognozuje, że "niezależnie od wyników konfrontacji na Białorusi będzie ona ważną lekcją dla obywateli Rosji".

Alaksandr Łukaszenka oficjalnie wygrywa, ale "najtrudniejsze jest przed nim" - ocenia dziennik "Wiedomosti". Politolog Andriej Skriba z moskiewskiej Wyższej Szkoły Gospodarki (WSzE) wskazuje, że wybory podzieliły społeczeństwo białoruskie i po ogłoszeniu, że Łukaszenka je wygrał, brak zaufania do niego jeszcze wzrośnie. Zarówno Rosja, jak i Zachód będą teraz czekać na dalszy rozwój wydarzeń - prognozuje ekspert.