Burzę komentarzy i liczne kontrowersje wywołała informacja ujawniona przez ministra zdrowia Roberto Speranzę, który w wywiadzie dla telewizji RAI w niedzielę powiedział, że w celu powstrzymania wzrostu zakażeń zabronione będą uroczystości rodzinne, także w prywatnych domach; zarówno z udziałem dzieci, jak i dorosłych. W tym kontekście wymienił przyjęcia urodzinowe. Dodał zarazem, że prowadzone będą kontrole.

Minister nie odpowiedział natomiast na pytanie, czy oznacza to, że policjanci będą pukać do drzwi.

Granice ingerencji władz państwa w życie obywateli w ich domach oraz potencjalne ryzyko sąsiedzkich "wojen" bardzo podniosły temperaturę debaty, mającej na celu kompromisowe wypracowanie nowych przepisów zaostrzających walkę z epidemią tak, by były one do przyjęcia przez władze regionów i zgodne z rekomendacjami naukowców.

Jak się podkreśla, podczas tej pełnej napięć próby sił pojawiły się poważne wątpliwości natury konstytucyjnej, ponieważ według niektórych polityków koalicji rządowej zakaz uroczystości w domach nie zostałby zaaprobowany przez prezydenta Sergio Mattarellę jako niezgody z ustawą zasadniczą.

Z nieoficjalnych doniesień wynika, że podczas bardzo ożywionej dyskusji niektórzy przedstawiciele rządu sprzeciwili się także propozycji łagodniejszej, niewiążącej wersji, czyli jedynie "rekomendacji", by nie urządzać uroczystości w domach.

Reklama

Opozycyjna prasa, związana ze środowiskami prawicy zarzuciła rządowi, że chce "śledzić" obywateli w domach, a ministrowi zdrowia, że zachęca do "sąsiedzkich donosów w czystym stalinowskim stylu".

Po poniedziałkowych dyskusjach pojawiły się sugestie, że zwycięży zapewne linia premiera Giuseppe Contego, który wynegocjował zakaz prywatnych uroczystości poza domem i zalecenie, by nie organizować ich w czterech ścianach dla więcej niż sześciu osób jednocześnie. W tym wypadku chodzi o krewnych i przyjaciół, jeśli się z nimi nie mieszka.

Dekret w sprawie nowych restrykcji w ramach walki z pandemią zostanie ogłoszony być może już we wtorek.