We wtorek wieczorem grecka straż pożarna informowała, że w ciągu minionej doby trwała walka z 54 nowymi pożarami. Obecnie krytyczna sytuacja panuje w niektórych częściach Peloponezu oraz na wyspie Eubea.

Według lokalnych mediów, ewakuowano 19 wiosek położonych na terenie Gortyny. Domy spłonęły w miejscowości Pirris. Strażacy usiłowali też powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia na prefekturę (nomos) Ilia, a ich pracę utrudniał porywisty wiatr - podaje niemiecki tygodnik "Der Spiegel".

Reklama

Na Eubei, drugiej co do wielkości wyspie Grecji, walka z żywiołem trwa już ósmą dobę. Pracę 900 strażaków - w większości wolontariuszy z innych krajów - wspierało 14 śmigłowców przeciwpożarowych. Po tym, jak wieczorem maszyny te skończyły swoją pracę, pożary w niektórych miejscach znów się nasiliły. Szczególnie poszkodowane zostały okolice miejscowości Istiea, Kamatriades i Awgaria.

Na środę synoptycy zapowiadają w Grecji kilka godzin opadów deszczu, w tym w częściach Eubei i Peloponezu nękanych przez pożary.

17 tys. domów na Eubei i w regionie Attyka, w kontynentalnej części kraju, w której znajdują się Ateny, zostało odciętych od energii elektrycznej - podał grecki portal Protothema. Oczekuje się, że naprawa linii wysokiego napięcia zajmie tam 10 dni.

Wiceminister obrony cywilnej i zarządzania kryzysowego Nikos Hardalias powiedział, że walka z żywiołem była "największym dotąd wyzwaniem" dla strażaków w tym kraju oraz że zrobiono "wszystko, co było w granicach ludzkich możliwości". "Poradziliśmy sobie z niezwykłą z operacyjnego punktu widzenia sytuacją, w której trzeba było walczyć z 586 pożarami w ciągu ośmiu dni w najgorszych pogodowych warunkach od 40 lat. Nigdy jeszcze w historii straży pożarnej nie było kombinacji aż tylu negatywnych czynników" - zaznaczył.

Jak poinformował, pożary w Grecji dotychczas zmusiły 60 tys. osób do opuszczenia domów i zniszczyły dziesiątki tysięcy hektarów lasów. Dodatkowo podczas walki z żywiołem zginęły dwie osoby, w tym ochotnik wspomagający straż pożarną, a dwóch strażaków zostało poważnie rannych.

W Turcji większość pożarów, które szalały w 50 prowincjach, została opanowana. Tureckie służby we wtorek podały, że poza kontrolą są już tylko dwa z 270 pożarów; walka z rozprzestrzenianiem się ognia trwa na wybrzeżu Morza Egejskiego, wokół miast Milas i Koycegiz na południowym zachodzie kraju.

Tureccy strażacy walczyli z pożarami od dwóch tygodni. We wtorek informowano, że podczas ponad 19 tys. lotów śmigłowce zrzuciły 75 tys. ton wody na pożary lasów w prowincjach Mugla i Antalya między 29 lipca a 7 sierpnia.