"Jak pokazały ostatnie wydarzenia, wrogie państwa nadal biorą na cel parlamentarzystów, aby uzyskać wgląd w nasze procesy demokratyczne lub wywierać na nie wpływ dla swoich korzyści gospodarczych, wojskowych lub politycznych" - napisał Lindsay Hoyle w liście do posłów.

Wspomniane przez niego ostatnie wydarzenia to ujawniona pod koniec października przez "Mail on Sunday" informacja, że rosyjscy hakerzy włamali się do telefonu Liz Truss w czasie, gdy była szefową brytyjskiej dyplomacji. Włamanie miało zostać odkryte latem, gdy Truss ubiegała się o funkcję liderki Partii Konserwatywnej.

"(Nasze telefony) chodzą z nami prawie wszędzie, mają wbudowane kamery i czułe mikrofony, co czyni je potencjalną kopalnią złota dla wrogich państw (a także przestępców i oszustów), którzy chcą uzyskać wrażliwe informacje o parlamencie i parlamentarzystach. A jeśli hakerzy włączą mikrofon w jednym telefonie, wszyscy w pokoju mogą zostać podsłuchani" - podkreślił Hoyle.

Zalecił posłom, by w czasie umawiania poufnych spraw wyłączali telefony, a najlepiej zostawiali je w innym pomieszczeniu.