Junta w Birmie chce zakończyć wojnę domową. Rząd na uchodźctwie odrzuca możliwość negocjacji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 grudnia 2023, 12:43
Birma
Birma/Shutterstock
Szef birmańskiej junty, Min Aung Hlaing wezwał partyzanckie grupy mniejszości etnicznych, walczące z armią w wielu częściach kraju, do "politycznego" rozwiązania sporów – podały we wtorek państwowe media. Działający na uchodźstwie Rząd Jedności Narodowej odrzuca możliwość negocjacji.

Rząd ten wskazuje, że apel junty związany jest z porażkami, które jej wojska odnoszą w następstwie prowadzonej od miesiąca kontrofensywy sojuszu sił etnicznych.

Rząd Jedności Narodowej Birmy odrzucił wezwanie do dialogu

Min Aung Hlaing, będący głównodowodzącym Sił Zbrojnych Birmy, ostrzegł, że "jeśli organizacje zbrojne będą kontynuować swoje lekkomyślne działania, ludzie w dotkniętych regionach poniosą konsekwencje" – podaje rządowy dziennik "Global New Light of Myanmar". "Dlatego konieczne jest wzięcie pod uwagę życia ludzi, a organizacje te muszą rozwiązać swoje problemy politycznie" – dodał.

Rząd Jedności Narodowej Birmy, utworzony przez przeciwników wojskowej junty, która w lutym 2021 r. obaliła demokratycznie wybrany gabinet Aung San Suu Kyi, odrzucił wezwanie do dialogu. "Ponieważ przegrywają w terenie, próbują znaleźć drogę ucieczki. Prawdziwy dialog byłby możliwy, gdyby wojsko zagwarantowało, że nie będzie już odgrywać roli w polityce; muszą być pod rządami wybranego rządu" – powiedział rzecznik rządu Kyaw Zaw.

Pod koniec października sojusz Three Brotherhood, w którego skład wchodzi Birmańska Krajowa Armia Sojuszu Demokratycznego (MNDAA), Narodowa Armia Wyzwolenia Ta'ang (TNLA) i Armia Arakanu (AA), rozpoczął skoordynowaną ofensywę na północy stanu Szan, zdobywając początkowo miasta i ważne centra handlowe na granicy z Chinami, a następnie setki innych miejsc w całym kraju. Działania te zyskały miano "Operacji 1027" w nawiązaniu do daty jej rozpoczęcia.

"Sojusz bractwa nie przerwie 'Operacji 1027', dopóki nie uwolni całej Birmy – nie tylko północy – od junty wojskowej" – mówił w sobotę rzecznik MNDAA Li Jar Wen niezależnemu portalowi Irrawaddy. Rzecznik podkreślił, że nie ma potrzeby negocjowania z juntą, ponieważ jej wojsko jest osłabione. Morale wśród żołnierzy armii jest niskie, dochodziło do kapitulacji, a nawet dezercji.

Po dwóch i pół roku wojny domowej w kraju trwająca kontrofensywa jest określana jako najpoważniejszy jak dotąd cios zadany juncie przez siły rebeliantów. Od zamachu stanu junta krwawo tłumiła masowe protesty przeciwko władzy wojska. W brutalnej wojnie domowej wojskowy reżim dokonuje nalotów z powietrza, używając głównie samolotów i śmigłowców wyprodukowanych w Rosji i Chinach. W nalotach i atakach naziemnych junty na cele, które wojsko nazywa "terrorystycznymi", zginęły tysiące cywilów, w tym dzieci. Według ONZ przeszło 2 mln osób zostało przesiedlonych w tym liczącym 51 mln mieszkańców kraju. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Birma
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj