Dane Centralnej Komisji Wyborczej po obliczeniu ok. 90 proc. głosów potwierdziły wyniki uzyskane w sondażach. Do krajowego parlamentu wchodzą: GERB z 24,4 proc. głosów, następnie partia tureckiej mniejszości Ruch na rzecz Praw i Swobód (DPS) z 15,8 proc., koalicja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria z 15,1 proc. oraz nacjonalistyczna Wyzrażdane (Odrodzenie) z 14,08 proc. lewicowa Bułgarska Partia Socjalistyczna otrzymała 6,96 proc., populistyczna Jest Taki Naród 6,12 proc. oraz nowa na bułgarskiej scenie politycznej, populistyczna Weliczie (Wielkość) z 4,82 proc.

Siódme wybory parlamentarne na jesieni?

Partiom GERB i DPS brakuje mandatów do samodzielnych rządów. Ponieważ lewica i Kontynuujemy Zmiany - Demokratyczna Bułgaria kategorycznie odmawiają wejścia z nimi w koalicję, jedynym możliwym partnerem wydaje się partia Jest Taki Naród, lecz taka większość byłaby bardzo krucha i niestabilna. Skłania to większość analityków do prognozy, że konieczne będą kolejne, siódme wybory parlamentarne na jesieni.

Reklama

Do Parlamentu Europejskiego Bułgaria wyśle 17 posłów – pięciu z GERB, po trzech z Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria, DPS i Wyzrażdane, dwóch z lewicy i jednego z Jest Taki Naród. CKW opublikuje ostateczne wyniki wyborów w środę po otrzymaniu protokołów z zagranicy, w czwartek – listę wybranych posłów do PE, a w piątek - posłów do 240-miejscowego Zgromadzenia Narodowego.

Bardzo niska frekwencja spowodowała poważną frustrację elit politycznych. Analitycy podkreślają, że konflikty, brak gotowości do kompromisów i możliwości porozumienia w sprawie przyszłości kraju oraz błaha kampania wyborcza skłoniły elektorat do odmowy głosowania. Niska frekwencja według komentatorów praktycznie pozbawia wiarygodności przyszły parlament. Silne są obawy, że w ewentualnych następnych wyborach może być ona jeszcze niższa.

Ewgenia Manołowa