„Seria nieszczęść trwa i Szuszi nie jest pod naszą kontrolą. Musimy się trzymać, bo wróg jest blisko Stepanakertu” - napisał w poniedziałek na Facebooku Wahram Pogosjan, rzecznik przywódcy separatystycznego Górskiego Karabachu Arajika Harutiuniana. Agencja Reuters uzyskała od Pogosjana potwierdzenie, że wpis jest autentyczny.

Tym samym separatystyczne władze w Karabachu potwierdziły to, czemu wcześniej zaprzeczyły - że siły azerbejdżańskie zajęły Szuszi, miasto o strategicznym znaczeniu, leżące kilkanaście kilometrów od Stepanakertu. Władze Armenii również zaprzeczyły w niedzielę, że doszło do zajęcia miasta przez wojska Azerbejdżanu.

Z kolei agencja TASS przytoczyła w poniedziałek późnym popołudniem opublikowane na Facebooku słowa premiera Armenii Nikola Paszyniana, że „boje o Szuszi trwają”.

W niedzielę zajęcie miasta ogłosił prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew, co - jak relacjonowała agencja Reutera - spotkało się z euforyczną reakcją mieszkańców Baku.

Szuszi znajduje się na wzgórzu i jego zdobycie ułatwiłoby siłom azerbejdżańskim planowaną ofensywę na Stepanakert.

Reklama

Alijew oświadczył w poniedziałek we wpisie na Twitterze, że wojska azerbejdżańskie odzyskały kontrolę nad 23 wsiami na ziemiach wokół Górskiego Karabachu, dotąd kontrolowanych przez Ormian.

Walki o Górski Karabach wybuchły ponownie 27 września, po około ćwierć wieku względnego spokoju. Azerbejdżan zaatakował zajmowane przez etnicznych Ormian tereny, twierdząc, że wcześniej doszło do prowokacji strony ormiańskiej.

Nieuznawany międzynarodowo Górski Karabach to enklawa ormiańska na terytoriach de iure będących częścią Azerbejdżanu. Jest ona zamieszkana i była dotąd całkowicie kontrolowana przez Ormian. W konflikcie o nią w latach 1991-1994 zginęło około 30 tys. ludzi.

Od wznowienia ostrej fazy konfliktu już trzykrotnie ogłaszano porozumienia o zawieszeniu broni pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem. Nie okazały się one trwałe, strony niemal natychmiast oskarżały się wzajemnie o łamanie postanowień. Od nasilenia walk we wrześniu zanotowano już ponad 1000 ofiar śmiertelnych - żołnierzy i cywilów.