Most nad Berlinem. Amerykańskie wojska okupacyjne nie ustąpiły Sowietom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 lutego 2022, 09:57
Berlin. - Armata wodna przy Bramie Brandenburskiej, przed nią napis „Uwaga, opuszczasz Berlin Zachodni” (Bundesarchiv, Bild 173-1282 / Helmut J. Wolf / CC-BY-SA 3.0)
<p>Berlin. - Armata wodna przy Bramie Brandenburskiej, przed nią napis „Uwaga, opuszczasz Berlin Zachodni” (Bundesarchiv, Bild 173-1282 / Helmut J. Wolf / CC-BY-SA 3.0)</p>/Wikimedia Commons
Stalin chciał skazać na głód 2 mln mieszkańców Berlina, aby wyrugować z miasta aliantów. Zamiast tego dzięki determinacji USA i ich sojuszników świat zobaczył, jak potężny jest Zachód.

Agresywne posunięcia Władimira Putina wobec Ukrainy umocniły na Starym Kontynencie przekonanie, że NATO jest kluczowym gwarantem jego bezpieczeństwa, oraz skłoniły do dyskusji o akcesji Szwedów i Finów. Przy okazji kryzysu na aktualności zyskała też stara zasada relacji międzynarodowych mówiąca, że Rosja poważnie traktuje jedynie tych, którzy rozmawiają z nią tak jak ona z nimi. Dążenie do kompromisu i przejawy słabości podsycają tylko konfrontacyjną postawę Kremla. Wbrew pozorom świadomość tego sprzyja zachowaniu pokoju. Po raz pierwszy Zachód się o tym przekonał podczas próby anektowania przez Związek Radziecki Berlina.

Czyje będą Niemcy

Po zakończeniu urzędowania na stanowisku gubernatora amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech gen. Lucius Clay od razu zabrał się do spisywania wspomnień. Wydana w 1950 r. książka „Decision in Germany” (Decyzje w Niemczech) doskonale pokazuje ewolucję, jaką w krótkim czasie przeszły poglądy generała na temat relacji z Moskwą. Clay, jeden z najzdolniejszych technokratów w armii USA, karierę zaczynał u boku Harry’ego Hopkinsa, współtwórcy programu New Deal i de facto zastępcy prezydenta Franklina Delano Roosevelta. Hopkins był gorącym orędownikiem nawiązania serdecznych relacji ze Związkiem Radzieckim oraz należał do architektów decyzji, jakie zapadały na konferencjach wielkiej trójki w Teheranie i Jałcie. Clay zgadzał się z tą strategią, dopóki w marcu 1947 r. nie został gubernatorem strefy okupacyjnej. Częste, bezpośrednie kontakty z sowieckimi generałami spowodowały, że ze zwolennika kompromisu zamienił się w jastrzębia. Nieco ponad rok od objęcia urzędu w raporcie dla Departamentu Armii Stanów Zjednoczonych alarmował: „Jeśli upadnie Berlin, następne w kolejności będą Niemcy”. Zalecał jedynie: „nie wolno nam ustępować”.

Choć stolica Niemiec znajdowała się pośrodku radzieckiej strefy okupacyjnej, zdaniem generała oddanie jej mogło przynieść katastrofalne następstwa: „Jeśli się wycofamy, to nasza pozycja w Europie będzie zagrożona. Jeśli Ameryka nie zrozumie tego teraz, jeśli nie zrozumie istoty problemu, to nigdy go już nie pojmie i komunizm rozwinie się gwałtownie”. Dwa lata wcześniej Związek Radziecki rozpoczął cichą ofensywę, mającą rozszerzyć jego wpływy w Niemczach na nowe obszary. Na polecenie Stalina w sowieckiej strefie okupacyjnej w kwietniu 1946 r. kierownictwa Komunistycznej Partii Niemiec i SPD ogłosiły połączenie i tworzenie Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (SED). Socjaldemokratami, którym się to nie spodobało, zajęli się funkcjonariusze NKWD. W krótkim czasie aresztowano ponad 20 tys. osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj