Pracuję w Global Catastrophic Risk Institute, amerykańskim think tanku, gdzie moim zadaniem jest zastanawianie się nad najpoważniejszymi przyszłymi zagrożeniami dla ludzkości – wyjaśnia Seth Baum na łamach BBC Future. Jak mówi, w pierwszych dniach inwazji Rosji na Ukrainę konflikt narastał tak szybko, że mógł doprowadzić do wojny jądrowej.

Potencjalny wybuch wojny atomowej rodzi ważne pytania. Dla każdego z nas: czy powinien schronić się w jakimś względnie bezpiecznym miejscu? Dla społeczeństwa: czy światowe systemy produkcji żywności powinny przygotować się na nuklearną zimę? W najgorszym przypadku wojna jądrowa może spowodować upadek cywilizacji światowej, co może skutkować ogromnymi stratami w odległej przyszłości. Jednak to, czy dane wydarzenie doprowadzi do wojny jądrowej, jest głęboko niepewne, podobnie jak jego konsekwencje. Co ta niepewność może nam powiedzieć o tym, jak interpretować współczesne wydarzenia?

Reklama

Ocena ryzyka na podstawie II wojny światowej

Ryzyko jest zwykle określane ilościowo jako prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś niekorzystnego zdarzenia, pomnożone przez dotkliwość tego zdarzenia, jeśli do niego dojdzie. Typowe rodzaje ryzyka można określić ilościowo, wykorzystując dane o zdarzeniach z przeszłości. Na przykład, aby określić ilościowo ryzyko śmierci w wypadku samochodowym, można wykorzystać dużą liczbę danych o wypadkach samochodowych w przeszłości i podzielić je na segmenty według różnych kryteriów, takich jak miejsce zamieszkania i wiek. Bez tych i podobnych danych branża ubezpieczeniowa nie mogłaby prowadzić swojej działalności.

Ryzyka, czy zginiemy w czasie wojny jądrowej, nie da się obliczyć w ten sam sposób. W przeszłości miała miejsce tylko jedna wojna atomowa – II wojna światowa – a jeden punkt danych nie wystarczy. Co więcej, zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki miało miejsce 77 lat temu, w okolicznościach, które nie mają już przełożenia. Gdy rozpoczęła się II wojna światowa, nie wynaleziono jeszcze broni jądrowej, a gdy doszło do bombardowań Japonii, jedynym krajem posiadającym broń nuklearną były Stany Zjednoczone. Nie było groźby wzajemnego gwarantowanego zniszczenia. Nie było też żadnych traktatów międzynarodowych regulujących użycie broni atomowej.

Gdyby ocena ryzyka wojny jądrowej opierała się wyłącznie na danych z II wojny światowej, nasza wiedza byłaby bardzo ograniczona. Jednak choć możemy opierać się tylko na jednym elemencie danych, istnieje również wiele istotnych informacji – źródeł wiedzy, które mogą nam pomóc w zrozumieniu ryzyka.

Scenariusze wojny jądrowej

Ważnym źródłem informacji jest konceptualne przedstawienie różnych scenariuszy, w których może dojść do wojny jądrowej. Ogólnie rzecz biorąc, istnieją dwa rodzaje scenariuszy: zamierzona wojna jądrowa, w której jedna ze stron decyduje się na przeprowadzenie ataku jądrowego pierwszego atomowa, tak jak to miało miejsce podczas II wojny światowej, oraz nieumyślna wojna jądrowa, w której jedna ze stron błędnie sądzi, że jest atakowana i uruchamia broń nuklearną. Przykłady obejmują incydent z 1983 r., kiedy to ZSRR początkowo błędnie zinterpretował ćwiczenia wojskowe NATO, oraz incydent z 1995 r., kiedy to norweska rakieta wystrzelona przez naukowców została na krótko pomylona z pociskiem.

Humory Putina a wojna jądrowa

Istnieją też informacje o konkretnych wydarzeniach, które mogą stanowić wskazówkę. Na przykład w przypadku trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę ważnym parametrem jest stan psychiczny Władimira Putina. Wojna nuklearna jest bardziej prawdopodobna, jeśli jest on zły, wybuchowy, upokorzony, a nawet ma skłonności samobójcze. Inne czynniki to to, czy Ukrainie uda się odeprzeć wojska rosyjskie, czy NATO bardziej zaangażuje się w bezpośrednie operacje wojskowe i czy wystąpią jakieś poważne fałszywe alarmy. Tego rodzaju szczegóły – w stopniu, w jakim jesteśmy w stanie je poznać – są cenne dla naszego rozumienia prawdopodobieństwa, że to konkretne wydarzenie doprowadzi do wojny jądrowej.

Dotkliwość i skutki wtórne

Wszystko to odnosi się do prawdopodobieństwa wybuchu wojny jądrowej. Do oceny ryzyka potrzebna jest również jego dotkliwość czy też drastyczność (ang. severity – przyp. red.). Składa się ona z dwóch części. Pierwszą są szczegóły samej wojny. Ile ładunków jądrowych zostanie zdetonowanych? Z jaką mocą wybuchową? W jakich miejscach i na jakich wysokościach? Jakie inne, niejądrowe ataki miały miejsce podczas prowadzenia wojny? Te szczegóły określają początkowe szkody. Druga część dotyczy tego, co dzieje się później. Czy ci, którzy przeżyli, są w stanie zaspokoić podstawowe potrzeby – jedzenie, ubranie, schronienie? Jak poważne są skutki wtórne, takie jak zima nuklearna? Czy w obliczu różnych czynników stresogennych ocaleni są w stanie zachować jakiekolwiek pozory współczesnej cywilizacji, czy też następuje jej upadek? Jeśli upadek nastąpi, czy ocaleni lub ich potomkowie kiedykolwiek ją odbudują? Czynniki te decydują o całkowitych, długofalowych szkodach wyrządzonych przez wojnę jądrową.

Każda wojna atomowa będzie katastrofą

Każda wojna jądrowa, nawet „mała”, będzie katastrofalna w skutkach dla dotkniętych nią obszarów. Jednak tym, co sprawia, że broń jądrowa jest tak niepokojąca, nie są szkody, jakie może wyrządzić pojedyncza eksplozja. Same w sobie mogą one być duże, ale i tak są porównywalne ze zniszczeniami, jakie mogą być spowodowane przez konwencjonalne, niejądrowe materiały wybuchowe. Przykładem może być II wojna światowa: z około 75 milionów ludzi, którzy zginęli w tym konflikcie, tylko około 200 tys. zostało zabitych przez broń jądrową. Porównywalne zniszczenia spowodowały dywanowe bombardowania takich miast, jak Berlin, Hamburg i Drezno. Broń jądrowa jest straszna, ale tak samo straszna jest broń konwencjonalna.

To, co sprawia, że broń jądrowa jest tak niepokojąca, to fakt, że tak łatwo można nią spowodować tak wielkie zniszczenia. Za pomocą jednego rozkazu państwo może wyrządzić wielokrotnie więcej szkód niż w czasie całej II wojny światowej – i to bez wysyłania na front ani jednego żołnierza, ponieważ głowice jądrowe są dostarczane za pomocą międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Masowe zniszczenie jest możliwe od dawna, ale nigdy nie było tak łatwe.

Z punktu widzenia ryzyka ważne jest rozróżnienie między „małą” a „dużą” wojną jądrową. Prawdopodobieństwo, że dana osoba zginie w wojnie jądrowej, w której użyto 1000 sztuk broni jądrowej, jest o wiele większe niż w przypadku użycia tylko jednej broni. Co więcej, cywilizacja jako całość może z łatwością przetrwać wojnę z użyciem pojedynczej broni jądrowej lub niewielkiej ich liczby, tak jak miało to miejsce podczas II wojny światowej. W przypadku większej ich liczby zdolność cywilizacji do wytrzymania skutków zostałaby poddana próbie. Jeśli cywilizacja światowa zawiedzie, skutki przejdą do znacznie poważniejszej kategorii dotkliwości, w której stawką jest długofalowe przetrwanie ludzkości w dłuższej perspektywie.

Ryzyko podjęcia złej decyzji

Od ryzyka wojny jądrowej zależą ważne decyzje – takie jak sposób, w jaki kraje posiadające broń jądrową powinny zarządzać swoją bronią i postępować w kwestii rozbrojenia. To daje nam silny powód do podjęcia próby ilościowego określenia ryzyka. Podejmując taką próbę, należy jednak zachować pokorę i nie twierdzić, że wiemy więcej o ryzyku niż w rzeczywistości. Nieuzasadniona kwantyfikacja ryzyka stwarza własne ryzyko – ryzyko podjęcia złej decyzji. Biorąc pod uwagę wyjątkowo wysoką stawkę, ważne jest, abyśmy dobrze poradzili sobie z tym zadaniem.

Seth Baum jest dyrektorem wykonawczym Global Catastrophic Risk Institute, think tanku zajmującego się ryzykiem