Rosjanie się rozpędzili. Kolejny kraj chcą wymazać z mapy

Tyraspol, Naddniestrze
Rosjanie się rozpędzili. Kolejny kraj chcą wymazać z mapy/shutterstock
Najpierw sami wywołali kryzys, a teraz starają się go wykorzystać, by zająć kawałek kolejnego kraju. Zachodni analitycy wprost ostrzegają przed szatańskim planem Rosjan i nie boją się pisać o szykowaniu agresji. A gdy Kreml się bawi i knuje, tysiące osób zmuszonych jest żyć z dnia na dzień w coraz gorszych warunkach.

Wystarczyło kilkanaście dni nowego roku, bo oczy świata znów zwróciły się na mały i , a mianowicie na Naddniestrze. Ten separatystyczny region Mołdawii, w którym stacjonują , jest w coraz gorszej sytuacji, a analizy tego, co się tam dzieje, podjął się amerykański Instytut Studiów nad Wojną.

Rosja grozi kolejnemu państwu. Ma przestać istnieć

W swym najnowszym raporcie eksperci ISW przeanalizowali trudną sytuację Naddniestrza, które od końca grudnia zostało , wykorzystywanego do produkcji energii elektrycznej. Decyzja o wstrzymaniu zaopatrywania tej części Mołdawii zapadła na Kremlu, a podejmując ją, Rosjanie powoływali się na rzekome zaległości płatnicze mołdawskiej firmy. I gdy sytuacja mieszkańców regionu , ci sami Rosjanie zaczęli załamywać ręce nad losem ludzi z Naddniestrza. I oczywiście, swym starym zwyczajem,

- Mołdawia albo stanie się częścią innego państwa, albo – powiedział we wtorek Nikołaj Patruszew, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, cytowany przez rosyjskie RBC.

Chwilę przed wypowiedzeniem tych dość groźnych słów, zaprzyjaźnione z Rosją władze Naddniestrza odmówić miały mołdawskiej pomocy, która chciała dostarczyć regionowi energię elektryczną oraz gaz, jednak . Naddniestrze woli jednak cierpieć chłód i narzekać na swój straszny los, niż przyjąć europejskie wsparcie. W ocenie specjalistów z ISW, działania te, połączone z wypowiedziami rosyjskich polityków to

Eksperci z USA: Rosja już uzasadnia agresję na Mołdawię

Amerykanie zwracają uwagę na wiele znaczący wywiad Patruszewa, w którym jasno stwierdził on, że zadaniem Rosji jest , a samą Mołdawię porównał do Ukrainy. Pod adresem obydwu krajów padły już też oskarżenia o „nazizm” i „rusofobię”. Taki ciąg zdarzeń wydaje się sugerować standardową rosyjską zagrywkę, stosowaną przez ten kraj od lat, a w podobny sposób ZSRR starał się argumentować w 1939 roku atak na Polskę i zajęcie Kresów Wschodnich. Tak też widzą to eksperci z ISW.

„Rosja od dawna twierdzi, że musi chronić „rodaków za granicą” na Ukrainie jako uzasadnienie swojej agresji na Ukrainę, a wypowiedzi Patruszewa sugerują, że , aby wykorzystać sztucznie stworzony kryzys gazowy w Mołdawii, aby uzasadnić potencjalną jako konieczną odpowiedź na politykę Mołdawii, która zagraża rosyjskim „rodakom” w Mołdawii” – czytamy w raporcie.

Groźne słowa Patruszewa spotkały się z reakcją mołdawskich władz, a przedstawiciele MSZ tego kraju uznali, że stanowią one „niedopuszczalną ingerencję w wewnętrzne sprawy kraju i mają na celu ”. Jak widać, Rosja nie zamierza się zatrzymać i szuka kolejnego wroga, a teraz stara się znaleźć argumenty, by przekonać własne społeczeństwo, że ostra interwencja jest niezbędna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosjanie się rozpędzili. Kolejny kraj chcą wymazać z mapy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj