Niebezpieczna gra Rosjan u wybrzeży USA. Trzeci incydent w tygodniu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 sierpnia 2025, 14:16
Ił-20
Rosyjskie samoloty u wybrzeży USA. Trzeci incydent w tygodniu/Shutterstock
Dowództwo Obrony Powietrznej Ameryki Północnej (NORAD) poinformowało o kolejnym przechwyceniu rosyjskiego samolotu w pobliżu Alaski. Tym razem chodzi o samolot rozpoznawczo-zwiadowczy Ił-20, który został zidentyfikowany przez amerykańskie F-16. To już trzeci podobny incydent w ciągu tygodnia.

W komunikacie NORAD czytamy, że do przechwycenia rosyjskiej maszyny poderwano dwa myśliwce F-16, samolot wczesnego ostrzegania E-3 Sentry oraz dwa tankowce KC-135 Stratotanker. Celem było "przechwycenie i wizualna identyfikacja" rosyjskiego Iła-20, który poruszał się w strefie identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ) u wybrzeży Alaski.

Trzeci incydent w ciągu tygodnia. Rosyjskie samoloty u wybrzeży USA

Amerykańskie dowództwo podkreśliło, że samolot nie naruszył przestrzeni powietrznej Stanów Zjednoczonych. To już trzeci incydent w ciągu zaledwie tygodnia. Poprzednie przypadki odnotowano 20 i 21 sierpnia, kiedy amerykańskie myśliwce również przechwytywały rosyjskie Iły-20 w rejonie ADIZ.

Strefa identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ) to wyznaczony obszar przestrzeni międzynarodowej, w którym samoloty muszą się identyfikować ze względu na bezpieczeństwo narodowe. NORAD monitoruje ten obszar za pomocą sieci satelitów, radarów naziemnych i powietrznych oraz myśliwców, umożliwiając szybkie reagowanie na potencjalne zagrożenia.

Alaska na celowniku Rosjan. Powtarza się jeden scenariusz

To nie pierwsza tego typu sytuacja. We wrześniu ubiegłego roku rosyjski samolot bojowy niebezpiecznie zbliżył się do amerykańskiego myśliwca, a nagranie pokazało, że rosyjski pilot wykonał zwrot w ostatniej chwili, aby uniknąć zderzenia.

Amerykanie twierdzą, że przypadki naruszania przestrzeni powietrznej ADIZ przez rosyjskie samoloty pojawiają się, gdy kraj ten zaostrza wrogie podejście do USA. NORAD oznajmił, że choć incydenty się powtarzają, samoloty zauważone teraz w pobliżu Alaski "nie postrzegano jako zagrożenie".

Ukraina otrzyma potężne rakiety od USA. Uderzą nimi w głąb Rosji

Incydenty w rejonie Alaski zbiegają się w czasie z decyzją USA o kolejnym pakiecie wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Waszyngton zdecydował o przekazaniu Kijowowi 3350 pocisków ERAM – nowej generacji rakiet powietrze–ziemia o zasięgu od 240 do 450 km. Wartość pakietu wynosi 850 mln dolarów, a część kosztów ma zostać pokryta przez europejskich sojuszników. Pierwsze dostawy planowane są w ciągu sześciu tygodni.

Nowa broń mierzy 3,5 m długości, waży 227 kg i jest wyposażona w 90–100-kilogramową głowicę z programowalnym zapalnikiem, który umożliwia dostosowanie detonacji do rodzaju celu – od umocnień i infrastruktury po pojazdy opancerzone. Największym atutem rakiety jest zasięg sięgający nawet 450 km, co pozwala na rażenie celów daleko za linią frontu, a teoretycznie także w samej Rosji.

ERAM-y zostały zaprojektowane tak, by były odporne na rosyjskie systemy walki elektronicznej, które okazały się skuteczne przeciwko bombom JDAM-ER. Rakiety mogą wykorzystywać zarówno nawigację inercyjną, jak i nową głowicę naprowadzającą Quicksink, łączącą radar z podczerwienią, co pozwala na atakowanie celów morskich nawet w warunkach silnego zakłócania sygnału GPS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj