"Wszystkie opcje są na stole" - napisał Roth na Twitterze. "Drodzy brytyjscy przyjaciele, wypełnijcie natychmiast zobowiązania" - dodał polityk współrządzących w Niemczech socjaldemokratów.

Według Rotha "elastyczne" odroczenie brexitu oznacza odroczenie jak najkrótsze.

Kraje UE zgodziły się na przełożenie terminu wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty na 31 października br. Jest to jednak tylko limit czasowy - jeśli siły polityczne Zjednoczonego Królestwa zdołają porozumieć się między sobą, kraj będzie mógł opuścić UE przed tą datą.

Jeśli umowa wynegocjowana przez brytyjski rząd premier Theresy May zostanie ratyfikowana przez obie strony, to wyjście z UE nastąpi pierwszego dnia następnego miesiąca. Przywódcy ustalili też, że w czerwcu odbędzie się przegląd postępu w pracach nad brexitem.

Prawicowy dziennik "Rheinische Post" chwali decyzję przywódców krajów UE i doradza cierpliwość wobec Londynu. "Brytyjczycy muszą sami rozstrzygnąć swoją walkę o władzę. Kolejne miesiące najprawdopodobniej przyniosą wzrost poparcia dla zwolenników kolejnego referendum" - prognozuje gazeta z Duesseldorfu. "Z każdym dniem rośnie presja na zwolenników wyjścia. Ciągłe odrzucanie wszystkiego to żaden plan. Brytyjczycy muszą sami wypracować większość parlamentarną, a Unia musi zająć się innymi, być może nawet ważniejszymi sprawami" - ocenia.

Zdecydowani zwolennicy brexitu w Izbie Gmin nie są zadowoleni z przedłużającego się procesu wyjścia i zapowiadają obstrukcję działań instytucji unijnych, jeśli ich kraj nie opuści Wspólnoty przed 22 maja i będzie musiał zorganizować wybory do Parlamentu Europejskiego.

"Jeżeli ktoś będzie próbował zatrzymać nas w UE, wbrew naszej demokratycznie wyrażonej woli, w nadziei, że zmienimy zdanie, to tego pożałuje" - ostrzegł we wtorek jeden z konserwatywnych posłów Mark Francois. "Staniemy się koniem trojańskim wewnątrz UE i storpedujemy każdą próbę mającą na celu federalizację" - zagroził.

Konserwatywny dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ostro zareagował na wypowiedź brytyjskiego polityka. "Po niedawnych marzeniach o mocarstwowości przyszedł czas na konia trojańskiego. Co za groźba! Zafiksowani na swojej małej Anglii nostalgicy zużyli całą energię na pielęgnowanie boisk do krykieta i nie widzą, jakie są realia w UE" - podsumowuje "FAZ".

>>> Czytaj też: Brexit przedłużony do 31 października. Jest zgoda państw UE i Wielkiej Brytanii