Pod koniec stycznia przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un zawiesił możliwość wjazdu do kraju dla cudzoziemców w celach biznesowych i turystycznych. Pociągi z Chin i Rosji zostały wstrzymane, podobnie jak międzynarodowe rejsy lotnicze. Ograniczono również dostawy towarów – pisze japońska gazeta.

Efekty widać w przytaczanych przez tygodnik statystykach urzędu celnego ChRL, kraju, który odpowiada za ok. 90 proc. handlu zagranicznego Korei Płn. W pierwszych pięciu miesiącach roku wartość importu z Chin spadła o 68 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, do 295 mln dolarów, a eksportu do Chin – o 81 proc. do 18 mln USD.

Chińscy turyści, którzy mogą zwykle stanowić nawet 90 proc. wszystkich zagranicznych turystów odwiedzających Koreę Płn., najprawdopodobniej nie będą mogli wrócić do tego kraju przed jesienią – pisze gazeta. Według jej źródeł granica miała zostać otwarta latem, ale w związku z nowymi infekcjami w Pekinie i innych miastach termin przesunięto na listopad.

Korea Płn. nie publikuje oficjalnych danych na temat odwiedzających ją turystów. Rozmówca „Nikkei Asian Review” pracujący w branży turystycznej w przygranicznej chińskiej prowincji Liaoning ocenił, że do Korei Płn. jeździło w ostatnich latach 100-200 tys. Chińczyków rocznie.

Według źródła pracującego w branży handlowej w Liaoningu dwustronny handel zaczął w maju ponownie rosnąć, co prawdopodobnie wynika z częściowego łagodzenia ograniczeń dostaw. „Ale ludzie nie mogą podróżować na spotkania biznesowe, więc trudno przewidywać pełne ożywienie w handlu” - dodało źródło.

Reklama

Japoński tygodnik zaznacza również, że napięta sytuacja na Półwyspie Koreańskim osłabia nadzieje na złagodzenie międzynarodowych sankcji wobec Korei Płn., co z kolei przyczynia się do wzrostu przemytu towarów, między innymi tekstyliów. Według gazety materiał przywożony z Chin przerabiany jest w Pjongjangu na odzież, która następnie odsyłana jest z powrotem. Prowadzone są również transfery zakazanych towarów ze statku na statek – podał „Nikkei Asian Review”.