Chiny wzmocnione amerykańskimi ograniczeniami zdobywają kosmos

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 maja 2021, 14:17
Mars
<p>Mars</p>/ShutterStock
W sobotę podczas pierwszej chińskiej misji marsjańskiej łazik Zhurong wylądował na powierzchni Czerwonej Planety. Aby osiągnąć podobne rezultaty NASA potrzebowała aż trzech misji i kilkudziesięciu lat pracy w przestrzeni kosmicznej.

Historyczne przyziemienie sądy kosmicznej jest ukoronowaniem ambitnego programu kosmicznego realizowanego przez Państwo Środka. Lądowanie łazika zbiegło się również w czasie z 100. rocznicą powstania Komunistycznej Partii Chin.

Słowo Zhurong w ludowych wierzeniach oznacza boga ognia. Pierwszy chiński satelita został wysłany w przestrzeń kosmiczną raptem pół wieku temu. Obecnie Chiny są drugim, po Stanach Zjednoczonych, krajem na świecie, którego łazik pracuje obecnie na Czerwonej Planecie.

Według ekspertów Zhurong nie jest tak zaawansowany technologicznie, jak stworzony przez NASA Perseverance. Chińczycy zaplanowali, że łazik będzie działać na powierzchni planety przez 90 dni marsjańskich. Umieszczono na nim sześciu instrumentów badawczych: kamerę wielospektralną i terenową, georadar, detektor składu chemicznego powierzchni, magnetometr oraz stację meteorologiczną.

Sama obecność łazika Zhurong na Marsie jest wyraźnym sygnałem, że Chińczycy systematycznie zmniejszają dystans w kosmicznym wyścigu, jaki dzieli ich od Amerykanów. Ten sukces wspiera również narodową opowieść o tym, że z pandemii koronawirusa Chiny wyszły silniejsze niż kiedykolwiek. Dzięki czemu 1 lipca będą gotowe świętować  100-lecie partii z pozycji bezprecedensowej siły.

Czerwona Planeta na 100-lecie „czerwonej” partii

„Lądowanie po raz pierwszy pozostawiło chiński ślad na Marsie. To kolejny przełomowy postęp w rozwoju chińskiego przemysłu kosmicznego” - powiedział prezydent Chin Xi Jinping gratulując udanej misji. Samo lądowanie określił mianem „ważnego kroku Chin w międzygwiezdnej eksploracji”, wzywając przy tej okazji kraj do bycia „samodzielnym w rozwoju technologii naukowych”.

Lądowanie na Marsie nie jest jedynym sukcesem chińskiego przemysłu stelarnego. Brak dostępu do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, będącej wynikiem współpracy między USA, Rosją, Europą, Japonią i Kanadą zmusił Chiny do stworzenia swojej własnej stacji orbitalnej. Pod koniec kwietnia Chiny uruchomiły jej pierwszy moduł – Tiangong - uniemożliwiając Chińczykom uczestniczenie we wspólnych pracach w kosmosie, Waszyngton poniekąd spowodował, że Pekin samodzielnie rozwija swój przemysł kosmiczny. I najprawdopodobniej jest to tylko kwestia czasu, nim w wyścigu do gwiazd wyprzedzi Stany Zjednoczone.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: CNN
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj