Rekordowe opady deszczu w centralnej prowincji Henan zabiły w zeszłym miesiącu ponad 300 osób, podczas gdy gwałtowne ulewy nadal zalewają miasta w kilku innych regionach. W zeszłym tygodniu w Pekinie zmarły dwie osoby po tym, jak zostały uwięzione w samochodzie zatopionym pod mostem.

Tragedie uświadomiły władzy i obywatelom, że chińskie miasta, nawet stolica, nie są jeszcze gotowe na ekstremalne zjawiska pogodowe będące skutkiem globalnego ocieplenia. Nie chodzi tylko o powodzie. Badania Greenpeace wykazały, że kluczowe chińskie metropolie są zagrożone w nadchodzących dziesięcioleciach wydłużeniem okresu upałów i wzrostem temperatury.

Reklama

Politycy deklarowali, że z roku na rok kraj jest coraz lepiej przystosowany do radzenia sobie z takimi katastrofami. Walka, przynajmniej jeśli chodzi o ulewne deszcze, polegała jak dotąd głównie na budowie infrastruktury, takiej jak tamy, wały i podpowierzchniowe systemy odwadniające. Inwestycje te odegrały ważną rolę w zmniejszeniu liczby ofiar śmiertelnych katastrof naturalnych, ale okazały się zdecydowanie niewystarczające w obliczu coraz bardziej niebezpiecznej pogody. Henan, podobnie jak większość prowincji w Chinach, nie ma skutecznego systemu reagowania kryzysowego.

Chiny uruchomiły w 2015 roku projekt „miast-gąbek”. Inicjatywa ma na celu wykorzystywanie ogrodów, malowniczych podmokłych parków, przepuszczających wodę chodników i podziemnych magazynujących zbiorników, które mają pochłaniać obfite opady i powoli przenosić wodę do rzek i zbiorników. Jej skuteczność jest jednak mocno ograniczona. Pekin nie zrobił wystarczająco dużo, aby przygotować miasta na klęski żywiołowe. Jedyny rządowy projekt adaptacji do zmian klimatu został uruchomiony cztery lata temu. Obejmował 28 miast, pomimo tego że Chiny mają ponad 100 miast z ponad milionową populacją.

Państwo Środka nie jest osamotnione. Miasta na całym świecie zmagają się z dostosowaniem do zmieniającego się klimatu ˗ można wymienić tu cały szereg problemów, począwszy od susz w Kalifornii, aż po fale upałów we Francji i Hiszpanii. Raport organizacji non-profit CDP, który uwzględnia ponad 800 miast, wykazał, że 43 proc. z nich nie ma planu na walkę ze skutkami ekstremalnych warunków pogodowych. Tylko 59 proc. miast przeprowadziło ocenę ryzyka i podatności, która jest jednym z pierwszych kroków na drodze do opracowania strategii adaptacji do zmian klimatu. Naraża to na ryzyko ponad 400 milionów mieszkańców miast.