Choć bilanse wykrywanych w Chinach infekcji utrzymują się na poziomie zbliżonym do rekordowego, władze poszczególnych miast rozluźniają obostrzenia i wprowadzają w życie wytyczne „optymalizacji” przeciwdziałania pandemii, ogłoszone w listopadzie przez rząd centralny.

„Dzisiaj nas uwolnili, wszędzie pełno ludzi. Nareszcie!” - powiedział PAP Europejczyk mieszkający w metropolii Chongqing na południowym zachodzie Chin, którego osiedle było objęte lockdownem przez prawie miesiąc.

Reklama

W Pekinie przestały działać budki, w których pobierano wymazy do masowych testów na koronawirusa. Ujemny wynik nie jest już wymagany przy wejściu do wielu miejsc publicznych, a od poniedziałku nie będzie potrzebny również do przejazdów metrem.

W wielu biurach i innych miejscach wynik testu wciąż jest jednak konieczny, co doprowadziło do powstania długich kolejek ludzi czekających na mrozie przed punktami, które wciąż działały – wynika z relacji zamieszczanych w mediach społecznościowych (https://tinyurl.com/3r9kus8m).

Na platformach społecznościowych popularnością cieszą się zdjęcia, na których widać, jak pracownicy usuwają w piątek z ulicy budkę do testów przy użyciu dźwigu. „Powinna być zabrana wcześniej!” - napisał jeden z internautów (https://tinyurl.com/848thy5n).

Jako pierwszy restrykcje zaczął łagodzić 19-milionowy Kanton na południu Chin, który jest jednym z epicentrów trwającej fali infekcji. W środę w mieście zwolniono z lockdownów wiele zamkniętych dotąd obszarów, bary i restauracje wznawiały normalną działalność, a wiele punktów masowych testów wstrzymało pracę.

Władze pobliskiego Shenzhen ogłosiły w sobotę, że ujemny wynik testu nie będzie już sprawdzany przy wejściu do środków komunikacji miejskiej. Podobne decyzje podjęły wcześniej władze Chengdu, stolicy Syczuanu na południowym zachodzie, oraz Tiencinu na północy kraju.

Niektóre osiedla mieszkaniowe w Pekinie opublikowały wytyczne, z których wynika, że osoby zakażone będą mogły w niektórych przypadkach przechodzić kwarantannę w domach. Do tej pory osoby z dodatnim wynikiem zabierane były – niekiedy siłą – do rządowych izolatoriów.

Wielu Chińczyków przyjęło łagodzenie zasad z ulgą, ale niektórzy obawiają się dużej fali infekcji i przeciążenia służby zdrowia. Chińscy i zagraniczni eksperci szacowali wcześniej, że całkowita rezygnacja z polityki „zero Covid” mogłaby doprowadzić do nawet ponad 200 mln zakażeń i ponad 2 mln zgonów.

Władze podkreślają natomiast, że dominujący obecnie wariant koronawirusa Omikron jest bardziej zaraźliwy, ale mniej zjadliwy niż pierwotna odmiana patogenu, szczepionki są szeroko dostępne, a kraj zgromadził duże doświadczenie w walce z pandemią.

„To nie powinno być interpretowane jako fundamentalne odejście od polityki +zero Covid+, ale raczej jako próba jej usprawnienia i obniżenia jej kosztów. Celem wciąż jest sprawienie, by liczba infekcji była bliska zeru” – ocenili analitycy z firmy Capital Economics.(PAP)