Nielegalne odpady wrócą do Niemiec. "Poprzedni rząd miał fobię niemiecką, my się dogadujemy"

odpady komunalne, śmieci, segregacja, wysypisko
odpady komunalne, śmieci, segregacja, wysypisko/Shutterstock
20 tys. ton nielegalnych odpadów zalegających w Tuplicach ma jeszcze w tym roku wrócić do Niemiec – przekazały podczas wtorkowej konferencji szefowe ministerstwa klimatu i środowiska. 

Jest to większość z 35 tys. ton nielegalnych odpadów, które trafiły do Polski zza zachodniej granicy i zalegają tu od 2015 r. Pozostałe 15 tys. ton znajduje się w sześciu innych lokalizacjach. 

O usunięcie odpadów zabiegał także poprzedni rząd. W lipcu skierował skargę do Komisji Europejskiej, a w listopadzie – do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ówczesny wiceminister resortu klimatu i środowiska informował we wrześniu, że „Polska czyniła wielokrotne próby ugodowego, pozasądowego rozwiązania powyższego problemu i wzywała stronę niemiecką do odbioru odpadów pochodzących z jej terytorium. Niestety, mimo szeregu wezwań, właściwe organy niemieckie ignorowały problem i uchylały się od odpowiedzialności”. 

Teraz udało się porozumieć co do największego nielegalnego miejsca składowania odpadów. - W przeciwieństwie do poprzedniego rządu, który miał fobię niemiecką, my uważamy, że należy współpracować. Ze spokojem, konsekwencją i dobrym poszanowaniem sąsiada jesteśmy w stanie osiągnąć znacznie lepsze efekty – stwierdziła Anita Sowińska, wiceministra resortu klimatu i środowiska. 

Co z niemieckimi odpadami w 6 innych polskich lokalizacjach?

Co do usunięcia odpadów z pozostałych sześciu lokalizacji, rozmowy ze stroną niemiecką nadal trwają. - W naszej ocenie są to odpady, które trafiły do naszego kraju z terytorium Niemiec i zostały przemieszczone w sposób nielegalny – mówiła ministra Paulina Hennig-Kloska. Anita Sowińska dodała, że Niemcy domagają się dodatkowych dowodów na pochodzenie odpadów. Są one przygotowywane we współpracy resortu z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska. 

Za przemieszczenie odpadów zapłaci Saksonia. Wynika to z rozporządzenie Unii Europejskiej o transporcie odpadów między krajami. - Jeżeli odpady zostały przywiezione nielegalnie - tak jak w tym przypadku - to firma powinna je odebrać na swój koszt. Natomiast jeżeli firma tego nie robi, ten obowiązek przechodzi na land, czyli na stronę niemiecką – tłumaczyła Anita Sowińska dodając, że właśnie ten scenariusz sprawdził się w tym przypadku. Ustawa o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów zakazuje przywozu odpadów komunalnych oraz niebezpiecznych. 

Odpady z Tuplic mają trafić do Niemiec do końca roku. Proces ma się rozpocząć w kwietniu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj