Kreml: Aluzje o związku władz Rosji ze stanem Nawalnego są niedopuszczalne

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 września 2020, 14:42
Kreml uważa za "niedopuszczalne i błędne" aluzje o tym, że oficjalni przedstawiciele Rosji mają związek ze stanem Aleksieja Nawalnego - oświadczył w czwartek rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow, komentując wypowiedź sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo.

"Słyszeliśmy to oświadczenie. Jesteśmy zainteresowani wyjaśnieniem przyczyn tego, co się wydarzyło. Uważamy za niedopuszczalne jakiekolwiek wskazywanie wprost czy pośrednio, aluzje o tym, że związek z tym, co się stało, ma ktokolwiek z oficjalnych przedstawicieli Rosji" - podkreślił Pieskow. Jak dodał, Rosja uważa, że jest to również "a priori błędne i wypaczające rzeczywistość".

Rzecznik Władimira Putina zaprzeczył, by w rozmowie z premierem Włoch prezydent obiecał powołanie komisji w celu zbadania sprawy Nawalnego. Pieskow dodał, że "mogło zajść nieporozumienie". Jego zdaniem "Putin informował swego włoskiego kolegę o tym, że prowadzone są już od dość długiego czasu działania w ramach wstępnego śledztwa".

"Faktycznie wykonywane są działania śledcze, ale nie ma de iure podstaw do wszczęcia postępowania karnego, dlatego, że wszystkie analizy specjalistów rosyjskich wykazały nieobecność substancji trujących" - powiedział rzecznik.

Pieskow - który unika wymieniania publicznie nazwiska Nawalnego - powiedział, że Kreml "nie dysponuje wiarygodnymi informacjami o stanie zdrowia pacjenta". Władze Rosji "przywykły, by bardzo ostrożnie odnosić się do doniesień mediów" i nie mogą uważać informacji medialnych o stanie Nawalnego za źródło, zanim nie będą one poparte "jakimiś bardziej oficjalnymi informacjami" - dodał.

Przedstawiciel Kremla powiedział także, że Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej nie przekazywała Rosji danych o próbkach medycznych Nawalnego. "Oczywiście, wolimy, by mimo wszystko badania zostały przekazane bezpośrednio nam" - dodał.

Zaznaczył, że rosyjska prokuratura generalna nie otrzymała dotąd odpowiedzi z Berlina na swój wniosek przekazany pod koniec sierpnia. "Z tego powodu nadal, niestety, nie znamy wyników badań, które pozwoliły niemieckim kolegom dojść do wniosku, że chodzi o otrucie" - powiedział Pieskow.

Zadeklarował, że "strona rosyjska jest gotowa do wymiany informacji" z Niemcami; ma nadzieję, że strona niemiecka podejmie kroki w odpowiedzi. Pieskow wyraził zdumienie, "czemu do tej pory są jakieś trudności" z podzieleniem się z Moskwą danymi z laboratorium w Niemczech, które badało próbki Nawalnego.

Sekretarz stanu USA powiedział w środę, że próba otrucia Nawalnego została prawdopodobnie zaaranżowana przez "wysokich rangą urzędników" rosyjskiego rządu. Podkreślił, że Waszyngton i wszyscy jego europejscy sojusznicy chcą, aby Rosja „wobec osób odpowiedzialnych wyciągnęła za to konsekwencje".

Premier Włoch Giuseppe Conte powiedział w wywiadzie dla gazety "Il Foglio", że Putin zapewnił go, iż Rosja powoła komisję śledczą i zamierza wyjaśnić, co stało się Nawalnemu.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj