Kreml rozpoczął polowanie na opozycjonistów za granicą. Nie ma dla nich bezpiecznego kraju

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 marca 2024, 18:51
Wladimir Putin
Putin chce zastraszyć lub zlikwidować opozycjonistów, którzy uciekli przed nim za granicę/PAP/EPA
W Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB) Rosji utworzono jednostkę odpowiedzialną za prześladowanie rosyjskiej opozycji za granicą - pisze w środę rosyjski niezależny serwis Możem Objasnit.

Były rosyjski deputowany i były oficer FSB Giennadij Gudkow powiedział portalowi, że władzom trudno było znaleźć szefa nowo powołanej jednostki, bo nie było na to stanowisko chętnych.

Niewygodni dla Kremla

"Na razie nie wiemy, co będą robić - czy będą analizować, wdrażać agenturę, czy będą nas zabijać. Chodzą słuchy, że istnieje jakaś lista osób, które budzą największą irytację na Kremlu, powiedziano mi, że ja niby też jestem na tej liście" - przekazał Gudkow, opozycyjny polityk przebywający na emigracji.

Według niego napaści nie są trudnym zadaniem dla putinowskiej agentury, ponieważ dysponuje ona dużymi finansowymi zasobami w Europie, za które "może kupić kogo chce".

Gdzie jest choć odrobinę bezpieczniej?

W ocenie Gudkowa "nie ma całkowicie bezpiecznych krajów". Dodał, że trochę trudniej jest przeprowadzić atak w Wielkiej Brytanii, Niemczech i w pewnym stopniu we Francji, natomiast łatwiej jest popełniać przestępstwa w Hiszpanii, Bułgarii, Serbii i Czarnogórze.

Niedawno założyciel projektu Gulagu.net Władimir Osieczkin oświadczył w wywiadzie dla Chodorkowski Live, że Kreml rozpoczął polowanie na opozycjonistów.

Każdy może być na celowniku 

Jak dodał, Putin sięga po metody państwowego terroryzmu, aktywizując uśpionych agentów i wysyłając zabójców do ataków na osoby uznane przez niego za niewygodne. Celem Putina jest zastraszenie opozycji - dodał Osieczkin kilka dni przed napaścią na Leonida Wołkowa, byłego szefa sztabu zmarłego niedawno rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Wołkow został napadnięty we wtorek wieczorem w Wilnie. Napastnik rozbił okno w samochodzie Wołkowa, w oczy rozpylił mu gaz łzawiący, a następnie zaczął go uderzać młotkiem.

Pod koniec lutego Wołkow wezwał do protestów podczas wyborów w Rosji, podkreślając, że to „bezpośredni testament polityczny Aleksieja Nawalnego”. 

ndz/ mms/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj