Jak podkreślił Reznikow w rozmowie z agencją Interfax-Ukraina, ryzyko użycia przez Kreml broni jądrowej wobec Ukrainy należy traktować poważnie. "Jeśli ma się takiego sąsiada z arsenałem nuklearnym, to zawsze jest możliwość, że (ten sąsiad) oszaleje. Jak duże jest to ryzyko w ujęciu procentowym? Nie podejmę się oceniać. Rosja posiada jednak środki przenoszenia takiej broni - rakiety typu Kalibr czy Iskander, samoloty (strategiczne). Pytanie, w jakim (to wszystko) jest stanie (technicznym)" - powiedział minister.

Przedstawiciel rządu przypomniał, że na wyposażeniu rosyjskich sił zbrojnych wciąż znajdują się sowieckie międzykontynentalne pociski balistyczne Satana, produkowane niegdyś na Ukrainie. "Opracowaliśmy (te rakiety) ponad 40 lat temu. Powstaje pytanie, kto je teraz obsługuje, na podstawie jakich dokumentów oraz w jakim wieku są ci inżynierowie. Można nacisnąć przycisk atomowy, ale (w efekcie głowice jądrowe) mogą walnąć tam, na miejscu (w Rosji - PAP)" - ocenił Reznikow.

Reklama

Po rozpadzie ZSRR w 1991 roku Ukraina odziedziczyła około jednej trzeciej sowieckiego arsenału nuklearnego, czyli około 1700 pocisków jądrowych różnego typu, w tym rakiety międzykontynentalne. Jak wówczas szacowano, był to trzeci największy potencjał atomowy na świecie. W grudniu 1994 roku Ukraina, Rosja, USA i Wielka Brytania zawarły memorandum budapeszteńskie, zobowiązujące Kijów do przekazania głowic atomowych Moskwie w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Ostatnie transporty broni jądrowej zostały wywiezione z Ukrainy w czerwcu 1996 roku.

Rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby ostrzegł 21 września, że jeśli Rosja użyje broni atomowej, spotkają ją surowe konsekwencje. Odniósł się w ten sposób do słów rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, który zadeklarował użycie "wszystkich niezbędnych środków do obrony" Rosji w przypadku zagrożenia dla kraju i zapewnił, że "nie blefuje".

Doradca Białego Domu do spraw bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan oznajmił w niedzielę, że administracja prezydenta Joe Bidena traktuje groźby Putina "śmiertelnie poważnie". (PAP)