Za wcześnie na misję pokojową na Ukrainie? Ekspert: Powinno się zdusić wszelkie takie doniesienia w zarodku

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
15 grudnia 2024, 10:48
[aktualizacja 15 grudnia 2024, 14:30]
Ukraina na mapie Google
Za wcześnie na misję pokojową na Ukrainie? Ekspert: Powinno się zdusić wszelkie takie doniesienia w zarodku/shutterstock
W ostatnim czasie pojawiło się wiele medialnych doniesień na temat ewentualnej misji pokojowej na Ukrainie. Robert Pszczel, były polski dyplomata, a obecnie analityk Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), uważa, że publiczne deklaracje o konkretach dotyczących ewentualnej wojskowej misji pokojowej na Ukrainie to dzielenie skóry na niedźwiedziu. Jak dodaje, nie można wysyłać sygnału, że taka misja już za chwilę powstanie. Jeśli kiedykolwiek powstanie, to do tego jest jeszcze daleka droga.

"O takich rozmowach się nie mówi"

"O takich rozmowach się nie mówi. Nie można wysyłać sygnału, że taka misja już za chwilę powstanie. Jeśli kiedykolwiek powstanie, to do tego jest jeszcze daleka droga. W tej chwili na Ukrainie trwa wojna i wszelkie deklaracje dotyczące kontyngentu pokojowego to wychodzenie przed szereg. Muszą ustać walki, musi być jakieś porozumienie, którego nie ma i szybko chyba nie będzie. Zwłaszcza gdy posłucha się agresywnych deklaracji Moskwy, która chce kontynuować wojnę za wszelką cenę" - zauważył ekspert.

Zdaniem Pszczela, z punktu widzenia polityki bezpieczeństwa trudno wyobrazić sobie coś bardziej poważnego, niż potencjalne wysłanie wojsk rozjemczych do innego kraju, w którym toczy się wojna – szczególnie dla państw frontowych. W jego opinii powoływanie się w takiej kwestii w mediach na dyplomatów pragnących zachować anonimowość nie jest postępowaniem odpowiedzialnym.

"NATO od początku (pełnowymiarowej) wojny (od lutego 2022 r. - PAP) robi, co może, aby wesprzeć Ukrainę, ale z zastrzeżeniem - bo taki jest konsensus - że nie chce stać się bezpośrednią stroną konfliktu. Nie było w ostatnim czasie żadnych sygnałów ze strony Polski - i wielu innych krajów - które dawałyby podstawy do tego, aby sądzić, że finalna dyskusja na temat jakiegoś kontyngentu pokojowego na Ukrainie rozpocznie się podczas wizyty prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Warszawie (12 grudnia - PAP). Powinno się zdusić wszelkie takie doniesienia w zarodku, a ponieważ tego szybko nie zrobiono, sprawa zaczęła żyć swoim życiem. Co więcej, Kreml już zaczął wykorzystywać temat w swojej narracji propagandowo-dezinformacyjnej" – przyznał Pszczel.

Wciąż nie ma planu zakończenia wojny

"Wojna na Ukrainie jest ciągle równaniem z wieloma niewiadomymi. Nie ma jednego planu jej zakończenia. Są tylko pewne sygnały z strony Donalda Trumpa, głównie o tym, czego by nie chciał, np. udziału USA w egzekwowaniu ewentualnego rozejmu. To jest rzeczywistość polityczna, w której dziś żyjemy. Trzeba ją kształtować, również poprzez dyskusję z Amerykanami i oczywiście Ukraińcami. Nie wiemy, w jakim punkcie będziemy za kilka miesięcy, a nawet tygodni. Na dziś priorytetem musi być skuteczne wspieranie Ukrainy, aby nie dopuścić do sukcesu wojskowego Rosji na froncie" - uważa Pszczel.

Polska nie planuje wysłania wojsk na Ukrainę

Premier Donald Tusk poinformował po czwartkowym spotkaniu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, iż Polska nie planuje wysłania wojsk na Ukrainę po ewentualnym rozejmie. Zapewnił, że wszystkie decyzje dotyczące działań strony polskiej będą zapadać w Warszawie, choć Polska i Francja mówią w sprawie Ukrainy jednym głosem.

Tusk nawiązał do opisywanego m.in. przez "Rzeczpospolitą" pomysłu misji rozjemczej na Ukrainie, w której wzięliby udział polscy żołnierze. Według tych doniesień Macron powiedział o tym pomyśle już w ubiegłym miesiącu, kiedy przeprowadził rozmowę telefoniczną z przywódcami państw bałtyckich i nordyckich (NB8), uczestniczącymi, wraz z Tuskiem, w nieformalnym szczycie w Harpsund w Szwecji.

Polski premier nie powiedział wprost, że temat ten został poruszony podczas czwartkowych rozmów w Macronem.

Również w czwartek wysoki rangą przedstawiciel władz ukraińskich oświadczył w rozmowie z agencją AFP, że rozmieszczenie europejskiego kontyngentu wojskowego na Ukrainie może być "jedną z gwarancji" przyszłego pokoju z Rosją.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj