Wraca pomysł "Europy dwóch prędkości". Wszystko przez Ukrainę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 stycznia 2026, 11:24
Ukrainian,President,Volodymyr,Zelenskiy,Is,Attending,A,Joint,Press,Conference
Wraca pomysł "Europy dwóch prędkości". Wszystko przez Ukrainę/Shutterstock
Komisja Europejska debatuje nad projektem reformy obowiązującego od 1993 roku systemu przystępowania do Unii Europejskiej. Zakłada on stworzenie dwupoziomowej struktury, w której funkcjonowałyby państwa członkowskie pierwszej kategorii – z pełnymi prawami – oraz państwa drugiej kategorii – objęte szeregiem ograniczeń, w tym pozbawione możliwości wetowania decyzji przywódców UE. Ma to związek z przygotowaniami do przyjęcia Ukrainy do wspólnoty.

Najpierw członkostwo, potem reformy, wreszcie pełne prawa

Źródła brytyjskiego dziennika "Financial Times" w KE wskazują, że zgodnie z przygotowywanym rozwiązaniem Ukraina mogłaby przystąpić do UE, ale miałaby ograniczony wpływ na proces decyzyjny w Brukseli. Początkowo nie przyznano by jej pełnego prawa do głosowania podczas szczytów przywódców ani spotkań ministerialnych. 

Ponadto przygotowywane propozycje przewidują, że stopniowy dostęp Ukrainy do wybranych segmentów wspólnego rynku UE, unijnych dopłat rolnych oraz wewnętrznych funduszy rozwojowych byłby uzależniony od realizacji przez to państwo określonych reform już po formalnym przystąpieniu do Unii.

Nadzwyczajne środki w nadzwyczajnych czasach. Są głosy sprzeciwu

W czwartek przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiązała przyjęcie Ukrainy do UE z negocjacjami pokojowymi. 

– Członkostwo w Unii Europejskiej jest zarówno kluczową gwarancją bezpieczeństwa dla Ukrainy, jak i najważniejszym impulsem dla jej przyszłego wzrostu i dobrobytu – oświadczyła. Z kolei prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślał w listopadzie 2025 r., że wejście Ukrainy do UE "musi mieć pełny charakter".

Część przedstawicieli UE oraz państw kandydujących jest przeciwna proponowanemu planowi reform. Argumentują, że jego przyjęcie oznaczałoby zasadniczą zmianę reguł akcesji do Wspólnoty. Obecne przepisy wymagają spełnienia rozbudowanego zestawu norm unijnych, bez których członkostwo nie jest możliwe.

Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych środków… Nie próbujemy wykoleić procesu rozszerzenia UE. My go redefiniujemy. Te zasady powstały ponad 30 lat temu i muszą stać się bardziej elastyczne. To moment, który zdarza się raz na pokolenie, i powinniśmy go wykorzystać – wyjaśniał "FT" wysoki rangą unijny dyplomata zaznajomiony z założeniami reformy. 

"Nowi" pełnego głosu nie mają

Jak zauważa serwis Politico, proponowane rozwiązania mają m.in. uniemożliwić nowym państwom członkowskim korzystanie z prawa weta oraz zapobiec paraliżowi decyzyjnemu. 

Obecnie kraje przyjmowane do UE od razu uzyskują pełne prawa głosu – jak miało to miejsce w przypadku Chorwacji, która przystąpiła do Unii w 2013 r. 

Zgodnie z projektem reformy "nowym" członkom, do czasu pełnego włączenia, można byłoby ograniczyć możliwość blokowania sankcji oraz innych decyzji, które dziś wymagają jednomyślności wszystkich państw UE.

Jak zapowiedziała unijna komisarz ds. rozszerzenia Marta Kos, konkretne propozycje dotyczące reformy Unii zostaną przedstawione "w lutym lub marcu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj