"Porozumienie nie jest pewne. Wręcz przeciwnie, wciąż są duże różnice, mosty, które muszą być zbudowane" - mówił w czwartek wysokiej rangi urzędnik unijny opisując stan przygotowań do posiedzenia na kilkanaście godzin przed jego rozpoczęciem.

Cały czas problematyczną kwestią jest wielkość środków na ożywienie gospodarcze po kryzysie. Komisja Europejska zaproponowała 750 mld euro na ten cel, ale część krajów sprzeciwia się takiej wysokości tego instrumentu. Zgody nie ma też w sprawie wielkości budżetu na lata 2021-2027, który ma wynosić, zgodnie z najnowszą propozycją 1,074 bln euro.

Z nieoficjalnych informacji dyplomatycznych wynika, że Holandia chciałaby, dalszego ciecia budżetu do poziomu 1,050 bln euro. Kraj ten, będący przedstawicielem tzw. grupy oszczędnych państw chciałby także, by mniejsze środki były skierowane na ważne dla Polski Wspólną Politykę Rolną i politykę spójności. Zamiast na te cele Haga wolałaby więcej środków na bezpieczeństwo i obronę, migracje, czy inwestycje w przyszłościowe przemysły.

Szef Rady Europejskiej Charles Michel dzień przed szczytem, który rozpoczyna się w piątek o godz. 10 rozmawiał m.in. z premierem Holandii Markiem Rutte, kanclerz Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Konsultacje te - jak wynika z relacji źródeł unijnych - nie dają jednak przekonania, że Rada Europejska na pewno zakończy się sukcesem. "Jeszcze tego nie mamy" - przyznało źródło.

Reklama

W czasie pierwszej sesji w gronie wszystkich przywódców liderzy mają skupić się na tych kwestiach, które są wciąż otwarte i zgodzić się co do globalnej architektury wieloletnich ram finansowych i funduszu odbudowy. Później - jeśli będzie taka potrzeba - mają się rozpocząć dwustronne spotkania Michela z liderami.

Następnie, niewykluczone, że będzie to już w sobotę rano, przewodniczący Rady Europejskiej może przedstawić zrewidowaną propozycję, która będzie brała pod uwagę stanowiska wyrażone przez państwa członkowskie.

Głównymi blokami, którymi będą się zajmować szefowie państw i rządów są: rozmiar budżetu UE na lata 2021-2027, fundusz odbudowy i jego wielkość, to na ile ma się on składać z pożyczek, a na ile z grantów, a także jaki ma być sposób rozdziału pieniędzy. Trzecim blokiem jest finansowanie, czyli nowe zasoby własne UE oraz rabaty dla największych płatników.

Dużym problemem jest sposób zarządzania środkami na odbudowę. Z nieoficjalnych informacji ze źródeł unijnych wynika, że Holandia bardzo mocno naciska, żeby plany dotyczące reform, od których ma zależeć przyznanie danemu państwu środków na odbudowę, były akceptowane przez wszystkie kraje członkowskie jednomyślnie. Dla wielu stolic, zwłaszcza południa Europy to mocno problematyczne, bo przypomina sposób decydowania jaki był stosowany przy programach ratunkowych w czasie minionego kryzysu dla np. dla Grecji. Wówczas strefa euro była w stanie w zasadzie dyktować Atenom to jakie mają wprowadzać reformy.

Dla Polski z kolei problematyczna jest warunkowość dotycząca zgody na osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 roku. Warszawa jest jedyną stolicą, która do tej pory nie przyłączyła się do unijnej deklaracji w tej sprawie. "27" miała do tego wrócić w czerwcu, ale nie stało się tak przez pandemię.

"Jeśli ktoś nie chce zobowiązać się do celu neutralności na 2050 rok, nie może mieć dostępu do mechanizmu sprawiedliwej transformacji. To chyba jasne" - mówił zastrzegając anonimowość dyplomata jednego z krajów członkowskich UE.

To bardzo istotna kwestia dla rządu w Warszawie, bo Polska ma być największym beneficjentem środków na transformację zwłaszcza regionów uzależnionych od węgla. Chodzi o 8 mld euro, co jak przyznają przedstawiciele sektora energetycznego, jest ogromną kwotą.

Innym problemem dla Warszawy jest powiązanie dostępu do funduszy z praworządnością. Michel rozwodnił nieco tę warunkowość ułatwiając zablokowanie decyzji o mrożeniu środków dla krajów mających problemy w tym obszarze. Jednak Węgry grożą, że zerwą budżet jeśli kwestia ta w ogóle nie zniknie. Polska w tej sprawie nie była zbyt aktywna na spotkaniach przed szczytem, choć ma swoje zastrzeżenia.

"Mechanizm musi być zgodny z zapisami traktatowym oraz oparty o określony katalog kryteriów" - poinformował PAP jeden z polskich dyplomatów.

Inne kraje nie chcą jednak odpuścić tej kwestii. Premier Holandii dostał nawet od swojego parlamentu mandat, żeby upomnieć się na szczycie o ostrzejsze rozwiązania, jakich chcą w tej sprawie KE i Parlament Europejski. Chodzi o odwróconą większość kwalifikowaną, która daje możliwość łatwiejszego stosowania środków dyscyplinujących.

Do osiągnięcia porozumienia w sprawie budżetu UE na lata 2021-2027 oraz funduszu odbudowy, a także wszystkich elementów, które wiążą się z wydawaniem pieniędzy konieczna jest jednomyślna zgoda państw członkowskich UE.