Zdaniem "LN" czescy politycy z centroprawicowego obozu rządowego zaczynają zastanawiać się nad nowym kierunkiem polityki zagranicznej. Na pierwszy plan wysuwa się współpraca z trzema państwami bałtyckimi: Litwą, Łotwą i Estonią.

Cytowany przez dziennik szef poselskiej komisji spraw zagranicznych Marek Żeniszek stwierdził, że „na razie współpraca w ramach V4 nie ma sensu, a o wiele korzystniejsza jest współpraca z Polską, Słowacją i krajami bałtyckimi. Przewodnicząca Izby Poselskiej parlamentu Markrta Pekarova Adamova nie opowiedziała się za opuszczeniem V4, ale zasugerowała ograniczoną intensywność współpracy i ewentualne czasowe zawieszenie członkostwa.

Reklama

Główny doradca premiera Petra Fiali do spraw Unii Europejskiej Tomasz Pojar uważa, że w interesie Czech jest funkcjonowanie V4, a wyniki poszczególnych wyborów nie powinny niczego zmieniać, tak jak to miało miejsce przez ostatnie 30 lat. „"V4 ma sens, ale bądźmy realistami - nie gloryfikujmy go, ani nie potępiajmy. W końcu zawsze było tak, że Czechy muszą tworzyć koalicje na znacznie szerszej podstawie, nic tego nie zmienia" – dodał.

Eurodeputowany, były szef czeskiej dyplomacji i resortu obrony, Alexandr Vondra, który od lat jest jednym z obrońców V4, przyznał, że jest głęboko rozczarowany postawą Orbana wobec Putina i rosyjskiej agresji na Ukrainie. "Cieszę się, że postawa rządu czeskiego i Polski jest diametralnie różna. Nie uważam tego jednak za powód do zniesienia lub rozwiązania V4. Dialog polityczny w Europie Środkowej jest konieczny" - podkreślił Vondra.

Doradca przewodniczącego Senatu, były ambasador w USA i Rosji Petr Kolarz przewiduje, że V4 zostanie utrzymana, ale jako „pusta skorupa”, którą czasami będzie można wykorzystać na płaszczyźnie wspólnych interesów regionalnych.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)