Sojusz przeciwko skrajnym ugrupowaniom w wyborach we Francji

W pierwszych dniach po rozwiązaniu parlamentu Macron wezwał siły "republikańskie" do sprzymierzenia się przeciwko ugrupowaniom skrajnym z lewej i z prawej części sceny politycznej. Mimo tego apelu część, choć niewielka, prawicowych Republikanów poparła Zjednoczenie Narodowe (RN), a lewica utworzyła własny blok, nazwany Nowym Frontem Ludowym, z udziałem skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI). Powstanie tego sojuszu nie było oczywiste, bo wcześniejszy podobny alians rozpadł się i lewica wydawała się zbyt skłócona, by do niego wrócić.

Teraz jednak idzie na wybory pod hasłem "frontu ludowego", nawiązującego do ruchów antyfaszystowskich z lat 30. XX wieku. W ten sposób, odwołując się do historii, prezentuje się jako siła, która może zatrzymać skrajną prawicę w jej marszu po władzę we Francji. Poparcie dla sojuszu lewicy widać było na wielotysięcznych protestach przeciwko partii Marine Le Pen, które odbyły się w połowie czerwca. Według sondaży Nowy Front Ludowy może liczyć na drugie miejsce w wyborach - sondaż opublikowany w poniedziałek dawał mu ok. 29 proc. głosów, wobec 36 proc. dla RN.

Reklama

Rola Macrona na francuskiej scenie politycznej

Choć przez poprzednie lata to centrum - czyli partia Macrona, Odrodzenie - było "naturalną i dominującą siłą" przeciwstawiającą się skrajnej prawicy, to "w tych wyborach może się to zmienić" - powiedział PAP Lukas Macek z Instytutu Delorsa. Dzieje się tak, jak dodał ekspert, w sytuacji, gdy duża część wyborców ocenia Macrona negatywnie.

Lewica, która idzie na wybory jako Nowy Front Ludowy, składa się z Partii Socjalistycznej, skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI), Zielonych i Francuskiej Partii Komunistycznej. W drugiej połowie 2023 roku rozpadł się ich wcześniejszy sojusz - NUPES. Okazał się on nie do utrzymania wobec różnic dotyczących również polityki zagranicznej, jak ocena konfliktu w Strefie Gazy i polityki Izraela. Szef LFI Jean-Luc Melenchon odmówił uznania Hamasu za organizację terrorystyczną, a całą kampanię przed eurowyborami LFI oparła na nagłaśnianiu wojny w Strefie Gazy i krytykowaniu Izraela.

Rozłam lewicy w związku z polityką zagraniczną

Było to jedynie zaognieniem wcześniejszych - jak mówi Lukas Macek - "radykalnych różnic" istniejących między centrolewicą a skrajną lewicą. Teraz "całkiem spora liczba wyborców, którzy w wyborach europejskich (9 czerwca) głosowali na listę kandydata centrolewicy Raphaela Glucksmanna, będzie miało duże trudności z zagłosowaniem na ten nowy sojusz, biorąc pod uwagę, że wpływ skrajnej lewicy jest w nim w pewien sposób dominujący" - ocenia ekspert.

Sukcesem jest to, że lewica zdołała uzgodnić podział okręgów wyborczych i ustalić wspólny program. Największa liczba okręgów przypadła Francji Nieujarzmionej - 229, 175 - socjalistom, 50 - komunistom i 92 - Ekologom (Zielonym). Partie nie ogłosiły kandydata na premiera. Nie będzie to - mimo mocnej pozycji LFI - Melenchon, którego kandydatura zbyt dzieli lewicę. Polityk, który w 2022 roku niemal przeszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich, powtarza, że "nie usuwa się", ale też "nie narzuca" swej kandydatury.

Podział okręgów wyborczych i brak kandydata na premiera

Jednak kandydat zaproponowany przez Glucksmanna, były szef związków zawodowych Laurent Berger, nie potwierdza na razie ambicji bycia premierem. Zapewnia jedynie, że najpilniejszą sprawą jest uniknięcie dojścia skrajnej prawicy do władzy.

Szefowa Ekologów Marine Tondelier zapowiedziała, że kandydaci jej partii wycofają swe kandydatury w drugiej turze w okręgach, gdzie w pierwszej turze zajmą trzecie miejsca; zrezygnują z dalszej walki i opowiedzą się za "kandydatem, który respektuje wartości Republiki, aby walczyć ze skrajną prawicą".

Niepewność co do większości w parlamencie po wyborach

Lewica ma więc pewne szanse w wyborach, ale mogą one nie przeważyć szali. Jak mówił Lukas Macek, sojusz lewicy może uzyskać lepszy wynik niż w 2022 roku - podobnie jednak, jak skrajna prawica. Możliwy jest scenariusz, w którym w parlamencie "większości nie będzie miała żadna siła"; równowaga sił będzie inna niż po poprzednich wyborach, ale nadal nie będzie wyraźnej większości - powiedział ekspert.

Z Paryża Anna Wróbel (PAP)