Rzecznik francuskiego rządu Gabriel Attal, nawiązując do obietnic Bidena, w wywiadzie radiowym wyraził radość z jego wyboru, oceniając, że jest to "ważne przede wszystkim dla obrony klimatu".

Rzeczniczka francuskiej partii Europa Ekologia Zieloni (EELV) Eva Sas wyraziła w telewizji CNews pewność, że powrót do porozumień paryskich będzie "jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta USA".

"Międzynarodowy ruch (na rzecz klimatu) niesamowicie cierpiał z powodu decyzji prezydenta Donalda Trumpa, wybór Joe Bidena pozwoli na odwrócenie tej tendencji" – zapowiadała w radiu Europe 1 przewodnicząca Europejskiej Fundacji Klimatycznej (ECF) Laurence Tubiana.

Zawarte w grudniu 2015 r. porozumienie paryskie, pierwsze w historii uniwersalne i prawnie wiążące porozumienie w dziedzinie klimatu, według mediów niewiele znaczy bez udziału USA. Po zapowiedzi prezydenta Trumpa z 2017 r. USA od 4 listopada br. formalnie przestały być stroną porozumienia.

Specjalista od kwestii europejskich, profesor paryskiego Instytutu Nauk Politycznych Sylvain Kahn uznał w wywiadzie dla radia France Info, że dzięki Joe Bidenowi "NATO przestanie być w stanie śmierci mózgu". Taką diagnozę postawił prezydent Francji Emmanuel Macron w listopadzie ub.r. tuż przed szczytem z okazji 70-lecia Sojuszu.

Reklama

Według politologa Biden jako wiceprezydent Baracka Obamy "już odgrywał czołową rolę w polityce zagranicznej" USA. Wtedy Waszyngton traktował NATO jako "przykładowy sojusz". Dlatego stosunek do tej instytucji będzie pierwszą sprawą, jaka ulegnie zmianie – przewiduje profesor.

Jednak uczestnicy licznych debat radiowych i telewizyjnych, zauważają, że podczas dwóch kadencji Obamy rząd amerykański dawał do zrozumienia Europejczykom, że gdy chodzi o dyplomację i sprawy obronne "teatr europejski" przestał być najważniejszy.

Eurodeputowany z ramienia partii prezydenckiej LREM Pascal Canfin powiedział w programie telewizji France Info, że prezydentura Donalda Trumpa przyczyniła się do uświadomienia członkom UE "konieczności budowania i umocnienia suwerenności europejskiej".

Również Jean Quatremer, brukselski korespondent dziennika "Liberation", uznawany za jednego z najlepszych francuskich znawców kwestii europejskich, podkreślał, że Trump "obudził Europę" i "pozwolił na wyzbycie się złudzeń" wobec Chin i Turcji.

Cytowany w tygodniku "Le Point" delegat generalny ds. uzbrojenia Joel Barre, który jest odpowiedzialny za francuskie programy zbrojeniowe, "arogancji dotychczasowego prezydenta USA" przypisuje "zdynamizowanie współpracy europejskiej w dziedzinie uzbrojenia". Obawia się jednak, że "bardziej racjonalna" administracja waszyngtońska może spowodować "zniszczenie tych projektów".

Liczni obserwatorzy obawiają się, że powrót do tradycyjnych stosunków z Ameryką może prowadzić do osłabienia dążeń do "suwerenności europejskiej" i co za tym idzie współpracy "tandemu francusko-niemieckiego".

Na poparcie tej tezy francuskie media cytują niemiecką mininister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer, która powiedziała, że "gdy chodzi o bezpieczeństwo Niemcy pozostają w strategicznej zależności od Stanów Zjednoczonych".