Nowy pomysł Bidena jest prosty – powiązanie w jednym pakiecie Ukrainy i Izraela. 60 miliardów ma pójść dla zaatakowanego przez Rosję sąsiada Polski, a 14 miliardów dla państwa żydowskiego. Do tego w pakiecie są też inne punkty, jak np. 14 miliardów na ochronę południowej granicy i przeciwdziałanie epidemii fentanylu.

Republikanom łatwo głosować przeciwko samej pomocy dla Ukrainy

Republikanom, romansującym z izolacjonizmem, łatwo głosować przeciwko samej pomocy dla Ukrainy. Znacznie trudniej przeciwko wspieraniu Izraela, środkom na służby graniczne czy kampanie antynarkotykowe. Być może więc tym razem, głównie dzięki wielkiemu przywiązaniu do Izraela amerykańskich konserwatystów, uda się przepchnąć przez Kongres pokaźne środki dla Ukrainy.

Reklama

W przemówieniu z Gabinetu Owalnego, dopiero drugiego z tego miejsca za prezydentury Bidena, 80-letni przywódca mówił, że wysiłek wojenny Izraela i Ukrainy to właściwie jedno i to samo. Stawka jest identyczna, to demokracja, wolność i zachodnie wartości, jak w trakcie drugiej wojny światowej. Świat podzielił się na dwa bloki, podziały są ostre. A koszt finansowy jaki ponosi Ameryka i tak nie jest wielki, bo sypiąc groszem, Waszyngton może uniknąć wysłania w zapalne miejsca amerykańskich żołnierzy. Zresztą – jak przekonywał Biden - pieniądze wydajemy w USA, w firmach zbrojeniowych z Teksasu, Pensylwanii czy Ohio. Słowa te obliczone były na przekonanie Amerykanów, że nie tracą na zaangażowaniu w konflikty na świecie.

Co z naszymi zabiegami o przekonanie w sprawie Ukrainy globalnego Południa?

Tu pojawia się dla nas jednak pierwsza zła wiadomość. Tak ostro zarysowane bloki powinny nas przy obecnych okolicznościach niepokoić. Chiny, Iran, Rosja, Korea Północna, to wiemy, że to wrogowie USA, kraje stracone dla Zachodu. Ale co z resztą świata? Co z naszymi zabiegami o przekonanie w sprawie Ukrainy globalnego Południa? Wiele krajów niezachodnich próbuje zachować neutralność w sprawie wojny w Ukrainie, ale w przypadku konfliktu izraelsko-palestyńskiego opowiada się mocniej po stronie Palestyny. Nie widzi tych konfliktów jako spraw powiązanych.

Jeśli Biden mówi o blokach, to „nasz blok” został uszczuplony, mamy też ograniczone pole manewru, by go poszerzyć. Jordania, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Unia Afrykańska widzą ostatnie starcia na Bliskim Wschodzie zdecydowanie inaczej niż Waszyngton. A to i tak część z większej listy. A przemówienie Bidena brzmiało jak pożegnanie z multilateralizmem, od teraz kto nie z nami, ten przeciw nam, dyskutować będziemy w gronie przekonanych już do naszych poglądów znajomych.

Ameryka mierzy się z największym kryzysem od czasu II wojny światowej?

Druga zła wiadomość dla nas to perspektywa rozpoczęcia przez Izrael operacji lądowej w Gazie. Jeśli rząd Benjamina Netanjahu się na nią zdecyduje, to będzie ona trwała długo, będzie krwawa. Media w USA wysyłają sprzeczne komunikaty, część twierdzi, że Biden w Izraelu "dał Bibiemu zielone światło” do inwazji. Jeśli zrealizuje się taki scenariusz, Izraelczycy będą potrzebować z USA dostaw amunicji, w tym artyleryjskiej kalibru 155 mm. Takiej jaka jest też wysoko na liście życzeń Ukraińców. Portal Axios już donosił, że Stany Zjednoczone zamierzają wysłać Izraelowi kilkadziesiąt tysięcy takich pocisków, wcześniej przeznaczonych dla Ukrainy.

W ciągu najbliższych dni wkraczamy na niezbadane wody. Departament Stanu w czwartek wydał rzadki dla Amerykanów na całym globie komunikat, przestrzegając przed „zwiększonym napięciem w wielu miejscach na świecie” oraz potencjalnymi atakami na obywateli USA. W Waszyngtonie panuje spore napięcie, świadomość całkowitej katastrofy polityki bliskowschodniej Stanów Zjednoczonych jest powszechna. Bob Gates, szef Pentagonu pod George W. Bushem i Barackiem Obamą twierdzi, że Ameryka mierzy się obecnie z największym kryzysem od czasu zakończenia drugiej wojny światowej.