Ostre reakcje USA na zarzuty izraelskiego premiera

Oficjele Białego Domu i Departamentu Stanu ostro zareagowali w czwartek na opublikowane we wtorek nagranie wideo izraelskiego premiera, który stwierdził, że to "niepojęte", że Stany Zjednoczone wstrzymują dostawy broni i amunicji dla jego kraju.

"Nie sądzę, by to koniecznie było produktywne, by dochodziło do takich publicznych wymian, zwłaszcza o rzeczach, których nie rozumiemy i nie możemy pojąć, bo nie odzwierciedlają rzeczywistości, ale będziemy prostować informacje na temat naszych działań, w 100 proc." - powiedział rzecznik Departamentu Stanu Matthew Miller, komentując wypowiedzi Netanjahu. Dodał, że nie rozumie, dlaczego izraelski premier krytykuje administrację, bo wszystkie dostawy broni regularnie napływają do Izraela. Jedynym wyjątkiem była publicznie zakomunikowane wstrzymanie dostawy 2000-funtowych bomb z uwagi na obawy użycia ich na gęsto zaludnionym terenie.

Reklama

John Kirby o publikacji nagrania premiera Izraela

W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby.

"Oczywiście nie wiedzieliśmy, że to wideo zostanie opublikowane i to było co najmniej zastanawiające, a z pewnością rozczarowujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że żaden inny kraj nie robi więcej, by pomóc Izraelowi" - powiedział Kirby. Rzecznik nie określił też, czy prezydent Biden spotka się z Netanjahu podczas wizyty izraelskiego premiera w lipcu, kiedy ma wygłosić przemówienie przed połączonymi izbami Kongresu.

Ani Miller, ani Kirby nie chcieli też jednoznacznie określić, czy Ameryka wesprze Izrael, jeśli ten zdecyduje się przeprowadzić ofensywę na Liban, gdzie w ostatnim czasie dochodzi do zwiększenia napięć i wymiany ognia z libańskim Hezbollahem. Plany ofensywy na Liban zatwierdziła w ubiegłym tygodniu izraelska armia.

Miller odmówił oceny, jakie szanse na pokonanie wspieranej przez Iran bojówki ma Izrael, ani deklaracji, czy USA pomogą Izraelowi w ewentualnej wojnie bo - jak podkreślił - ma nadzieję, że do takiej wojny nigdy nie dojdzie.

"My jasno się wyrażaliśmy, że chcemy doprowadzić do dyplomatycznego rozwiązania" - powiedział. Dodał, że Waszyngton zakomunikował to obu stronom i jest zaangażowany w rozmowy, by uniknąć rozszerzenia wojny na Bliskim Wschodzie.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)