Pandemia spowodowała drastyczny spadek liczby pasażerów - w trakcie pierwszego lockdownu wiosną zeszłego roku sięgnął on nawet 90 proc. - a tym samym spadek przychodów miejskiej spółki Transport for London (TfL), która zarządza transportem publicznym w brytyjskiej stolicy. W efekcie TfL, aby uniknąć bankructwa, musiała zwracać się do rządu o pomoc finansową, przy czym jej udzielenie jest uzależnione od spełnienia szeregu warunków.

Zgodnie z porozumieniem, ogłoszonym we wtorek przez ministerstwo transportu i burmistrza Londynu Sadiqa Khana, TfL ma w bieżącym roku finansowym 2021/22 znaleźć 300 mln funtów oszczędności lub nowych źródeł dochodów, od roku 2023 zwiększać przychody o 0,5-1,0 mld funtów rocznie, dokonać przeglądu systemu emerytalnego pracowników TfL oraz przyspieszyć prace nad zwiększeniem poziomu automatycznej obsługi pociągów w londyńskim metrze.

Przekazane z budżetu państwa 1,08 mld funtów zapewni TfL płynność finansową i pozwoli na funkcjonowanie transportu publicznego do 11 grudnia. W maju zeszłego roku rząd udzielił TfL pomocy finansowej w wysokości 1,6 mld funtów, zaś w listopadzie - kolejne 1,8 mld. Obecnie liczba pasażerów korzystających z transportu publicznego w Londynie sięga prawie 60 proc. poziomów sprzed pandemii.

Khan nazwał porozumienie kolejnym plastrem, który zapewnia tylko tymczasowe rozwiązanie. "To nie jest umowa, której chcieliśmy, ale ciężko walczyliśmy, aby dostać najwięcej, co było możliwe. Po niezwykle trudnych negocjacjach udało nam się odrzucić najgorsze z warunków, które chciał narzucić rząd" - powiedział.

Brytyjski rząd wskazuje jednak, że problemy finansowe TfL zaczęły się jeszcze przed pandemią i konieczne jest podjęcie szerszych działań naprawczych. "W trakcie całego tego procesu rząd podkreślał, że pakiety pomocowe muszą być sprawiedliwe z punktu widzenia podatników w całej Wielkiej Brytanii i są one udzielane pod warunkiem podjęcia działań, mających na celu wyprowadzenie TfL na ścieżkę długoterminowej stabilności finansowej" - oświadczył minister transportu Grant Shapps.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)