W połowie ubiegłego roku możliwości przewozu były tak ograniczone, że detaliści konkurowali ze sobą o cenne miejsce na kontenerowcach dla swoich towarów. Linie żeglugowe szybko skorzystały z tej przewagi i podniosły ceny. We wrześniu tego roku stawki frachtowe były 20-krotnie wyższe niż na początku pandemii, co skłoniło niektórych do oskarżenia firm o wyłudzanie – pisze redakcja Quartz.

Siła rynkowa linii żeglugowych zaczyna w końcu słabnąć. Stawki za fracht morski z Azji do Ameryki Północnej, po tym jak we wrześniu osiągnęły plateau, zaczynają spadać – podaje platforma rezerwacji frachtu Freightos. W okresie od 5 do 12 listopada ceny spadły o 21 proc. – to największy spadek tydzień do tygodnia od początku pandemii.

Reklama

Świąteczna gorączka transportowa

Stawki frachtowe nie wzrastają, choć problemy światowego łańcucha dostaw wcale nie są rozwiązane. Zatłoczenie w portach jest większe niż kiedykolwiek. Według danych Freightos, transport kontenera z Chin do USA trwa obecnie 76 dni, w porównaniu z około 40 dniami w czasach przed pandemią.

Ceny spadają, ponieważ jest już za późno na wysyłanie towarów z Azji do Ameryki Północnej na czas świątecznych zakupów. Jeśli kontener nie jest jeszcze w drodze do USA, jego zawartość nie dotrze do klientów przed Bożym Narodzeniem – to okno zamknęło się około 11 października. W rezultacie popyt na transport morski maleje.

Teraz wydatki na przewozy towarowe przenoszą się na floty samochodowe i linie lotnicze cargo. Wszystkie towary wysłane przed połową października będą musiały być przewiezione z portów, głównie ciężarówkami. A jeśli amerykańscy detaliści chcą w ostatniej chwili sprowadzić towar od dostawców z Chin, Malezji czy Wietnamu, będą musieli wysłać go samolotem. Jak pisze Quartz, linie lotnicze planują wiele nowych lotów, aby dostosować się do tego jedenastogodzinnego transportu lotniczego prezentów świątecznych.

Długi, powolny powrót do normalnych stawek frachtu

Linie żeglugowe osiągnęły już szczyt cen, ale niezwykle dochodowa passa pandemiczna jeszcze się nie skończyła. Stawki frachtowe zwykle spadają, gdy mija świąteczne okno wysyłkowe w listopadzie i grudniu, a zazwyczaj wzrastają ponownie w styczniu, gdy sprzedawcy detaliczni uzupełniają wyczerpane zapasy i rozpoczyna się nowy szał zakupów przed Księżycowym Nowym Rokiem. Analitycy przewidują, że po tym okresie mogą minąć nawet dwa lata, zanim stawki frachtowe powrócą do poziomu sprzed pandemii.

W międzyczasie linie żeglugowe będą nadal czerpać bezprecedensowe zyski dzięki stawkom frachtowym, które znacznie przewyższają ich koszty operacyjne. Hapag-Lloyd, piąta co do wielkości linia żeglugowa na świecie, odnotowała ostatnio zysk w wysokości 6,7 mld dolarów za pierwsze trzy kwartały 2021 roku – więcej niż w ciągu poprzednich pięciu lat łącznie. Przed pandemią firma pobierała od klientów opłaty o około 50 dolarów wyższe za kontener, niż wydawała na koszty transportu. Teraz ta marża wzrosła do 1100 dolarów za kontener.