Proces rozpoczął się w kompleksie sądowym w pobliżu lotniska Schiphol w Amsterdamie, gdzie znajduje się wrak zestrzelonego w 17 lipca 2014 r. samolotu, w którym zginęło 298 osób, w tym 193 Holendrów.

Od strony formalnej proces rozpoczął się 9 marca 2020 r., jednakże były to jedynie sesje proceduralne, których było w sumie aż 25.

Reklama

„W końcu się zaczęło” – skomentował w poniedziałek dziennik NRC, przypominając, że dopiero teraz rozpoczął się, jak to określiła gazeta, właściwy „megaproces karny”.

Holenderski urząd ds. badania wypadków komunikacyjnych i lotniczych (OVV) już kilka lat temu wysnuł hipotezę, że przyczyną katastrofy było zestrzelenie samolotu przy pomocy pocisku typu „Buk”. Ustalono także, że pocisk mógł pochodzić z bazy 53. Brygady Przeciwlotniczej Armii Federacji Rosyjskiej.

Podejrzani o zestrzelenie samolotu pociskiem Buk to powiązani z rosyjskimi służbami wojskowymi i bezpieczeństwa Siergiej Dubinski, Oleg Pułatow, Igor Girkin oraz Leonid Charczenko. Nie stawili się oni na poniedziałkowej rozprawie. Jedynie Pułatow był reprezentowany przez adwokata. Jego adwokat podał, że nie przyznaje się on do winy.

Z akt sprawy wynika także, że prokuratura badała również alternatywne scenariusze, takie jak ten, że samolot MH17 został zestrzelony przez rosyjski myśliwiec. Zostały one jednak wykluczone w toku prowadzonego postępowania.

Akta sprawy liczą 65 tys. stron. Sąd zaczął je omawiać w poniedziałek i potrwa to do czwartku. Przewodniczący składu sędziowskiego Hendrik Steenhuis powiedział na początku posiedzenia, że sąd zajmie się tym „w zarysie” i nie będzie konieczności omawiania każdego dokumentu.

Jak przypomina dziennik „De Telegraaf” holenderska prokuratura już podczas wstępnych przesłuchań mówiła o „klasycznej i cynicznej kampanii dezinformacyjnej”, a nawet próbach manipulacji ze strony Rosjan tak, aby utrudniać śledztwo w sprawie katastrofy.

„Kwestia, kto odpalił pocisk i dlaczego to zrobił nie została wyjaśniona w śledztwie, tak samo to, w jakim stopniu Rosja była zaangażowana w całą sprawę” – powiedział przewodniczący składu sędziowskiego, przypominając, że akta sprawy zawierają jednak informacje o rosyjskim zaangażowaniu.

Sąd poinformował także, że pomimo wielu próśb o pomoc Stany Zjednoczone odmówiły udostępnienia zdjęć satelitarnych przedstawiających moment wystrzelenia pocisku.

Proces ma potrwać do listopada, kiedy to sąd zamierza wydać wyrok. We wrześniu krewni ofiar będą mieli możliwość skorzystania z prawa do zabrania głosu.